W roku 2000 wydawnictwo Picador (USA) wydało książkę autorstwa Thei Halo pod tytułem „Not even my name” (Zabrano mi nawet
imię). Jest to wstrząsająca opowieść, w której Autorka opisuje niezwykłą podróż, na którą czekała całe życie jej matka, Sano Themia Halo.
Opowieść jest oparta na wspomnieniach Themii, urodzonej w Turcji Greczynki. W latach 1912-1923 dokonano zagłady 1,5 mln Ormian, 750 tys. Asyryjczyków i 353 tys. Greków Pontyjskich, oraz wypędzono z Turcji jeszcze 1,5 mln Greków, którzy w większości ginęłi podczas marszy smierci. To ludobójstwo spowodowało prawie całkowitą eliminację mniejszości chrześcijańskich w Turcji i przerwało trzytysiącletnią historię Pontyjskich Greków w Azji Mniejszej. Dziesięcioletnia Themia wraz z rodziną została wypędzona z rodzimej
wioski na północy Turcji i wyruszyła w straszliwą podróż. Relacje o traktowaniu pędzonych Greków przez zołnierzy, o śmierci młodszego i starszego rodzeństwa, o trupach porzuconych bez pchówku - te relacje są przerażające, zwłaszcza że Themia była dzieckiem, kiedy to wszystko przeżyła. Po utracie wszystkich bliskich, Themia została przygarnięta przez rodzinę, gdzie miała pełnić obowiązki niańki. Tutaj nadano jej nowe imię - Sano, pozbawiając ją ostatniej pamiątki o dzieciństwie, rodzinie, korzeniach. Jednak dzięki pomocy rodziny ormiańskiej dziewczynka pozostała przy życiu i umknęła kolejnej fali prześladowań.
Odrębną historię stanowi opowieść o mężu Themii - Abrahamie Halo. Asyryjczyk i chrześcijanin z urodzenia, Abraham musiał uciekać z ojczystej Turcji jeszcze przed rozpoczęciem masowej zagłady ludności chrześcijańskiej. Znalazł nową ojczyzne w USA, skąd przyjechał po latach na Bliski wschód, gdzie spotkał Sano, z którą się ożenił.
W roku 1989 córka Thea umożliwiła Themii podróż do Turcji w celu odnalezienia rodzimej wioski Ajondon. Podróż trwała zadziwiająco krótko. Dziwny splot okoliczności sprawił, że wioskę odnaleźli bardzo szybko, ale... wioski już nie było. Kurdowie, którzy zajęli miejsce wypędzonych Greków, po prostu zniszczyli wszystkie domostwa. Na miejscu, gdzie stały niegdyś obok siebie trzy greckie wioski, w których spokojnie mieszkało kilka tysięcy ludzi, prawdopodobnie, od tysięcy lat, nie pozostało ani śladu ich obecności.