Mieczysław Jastrun: Leopold Staff
Staff jest klasycznym poetą Młodej Polski. Jest otwarty zarówno na przeszłość, jak i na przyszłość. Z tego świadomego nieograniczenia wynika trwałość oddziaływania autora „Gałęzi kwitnącej” na następne pokolenia czytelników i poetów. Do tak odczuwanego klasycyzmu dochodzi Staff nie od razu: słynny „Kowal” nie jest
jeszcze wierszem, który można by nazwać wstępem do
twórczości tego
poety. Jest w nim jeszcze młodzieńczy poryw, utwór o walce, nadziei, zdecydowaniu. Ale łatwo dostrzec, że jest to tylko „sen o potędze”, nie rzeczywiste poczucie siły. Cały tom świadczy o tym, że młody poeta nie wyszedł jeszcze poza krąg modernizmu, że ulega jeszcze różnym wpływom, zarówno polskim, jak i obcym. To, co odróżnia Staffa od mistrzów, sprowadza się do optymistycznego, mimo zakłamań, skarg i obowiązujących smutków, odczuwania życia. To odczucie będzie rozwijało się w
poezji Staffa i nigdy nie opuści jego poezji umiarkowana radość i łagodna pogoda.
W wierszu „Życie bez zdarzeń”, zamieszczonym w drugim tomie „Dzień duszy” przewiduje, na ogół bezbłędnie, bieg swego przyszłego życia. Miało to być życie bez wielkich zdarzeń, bez wielkich rozpaczy i nadmiernych radości – życie przeciętnego człowieka. Ale w tym skromnym życiu miała się pojawiać raz po raz poezja. Cały tom ma charakter bardzo modernistyczny, podobnie jak „Sny o potędze”, ale na wyższym poziomie artystycznym. „Deszcz jesienny” stał się jednym z najpopularniejszych
wierszy poety, jest hołdem spłaconym modzie.; utrzymany w tonacji Tetmajera i Verlaine’a, wyraża nastrój epoki kończącego się wieku, niejasnych początków nowego stulecia.
Trzeci z kolei tom „Ptakom niebieskim” zawiera kilka takich wierszy, które – gdyby Staff nic już więcej nie napisał – zapewniłoby mu jedno z pierwszych miejsc w historii liryki polskiej („Dzieciństwo”, „Pokój wsi”, „Piosnka ulicznika”, „Odkrywca złotych światów...” ). Znać już tu reminiscencje z poezji francuskiej. W „Piosnce ulicznika” wpływ Rimbauda, znakomicie przetworzony w „Odkrywce złotych światów...” życiorys Verlaine’a – piękny hołd oddany jednemu z mistrzów.
Skłonność do klasycznych układów wiersza, zamiłowanie do ładu, powściągliwość w wyrażaniu uczuć – wszystko to było w zarodku już w pierwszym zbiorze Staffa, ale dopiero w „Gałęzi kwitnącej” wystąpiło w kształcie doskonałym. Wiersze takie jak „Przedśpiew”, „Hora tańcząca” zapowiadają jakby przeobrażenie poezji Młodej Polski w poezję nowego klasycyzmu w wersji Staffowskiej. Jest to rok 1908 – Staff staje się poetą spokoju, umiarkowania, mądrości, która jest owocem doświadczenia i pokory.
Echa antyczne z tego zbioru powtórzą się w „Uśmiechach godzin” z cyklu „Śladem stopy antycznej” i będą odtąd stale obecne w liryce Staffa. Ale klasycyzm poety nie jest jednolity i przybiera różne formy w różnych okresach jego twórczości. W niektórych utworach widać próby nawiązania do Renesansu włoskiego i polskiego. W „Śladem stopy antycznej” można odnaleźć klasycyzm Goethego, w późniejszych zbiorkach echa parnasu łączą się z oryginalnie przetworzonymi zdobyczami symbolistów francuskich.
Wydany w roku 1911 tom „W cieniu miecza” zawiera kilka wierszy, które stanowią syntezę doświadczeń i poglądów Staffa przed pierwszą wojną światową. „Curriculum vitae”, „Estetyka” określają granice życia i sztuki Staffa. Rzadko który poeta znalazł tak wierne sformułowania dla swej twórczości. Sonety te wraz z sonetem „Janus” mają w sobie jasność pogodzenia się z życiem.
W „Łabędziu i lirze”, tomie wierszy wydanym w roku wybuchu I wojny światowej, wyznawał Staff z niezachwianym spokojem:
„Nic mi, świecie, piękności twej zmącić niezdolne!
..................................................................................
Choć danyś mi jest tylko na krótki ciąg godzin,
Cień śmierci mojej duszy nie straszy weselnej”
Ten „cień śmierci” miał położyć się wkrótce na całej przyszłości Europy. Poeta nie pozostał obojętny na losy świata i swego narodu. „Tęcza łez i krwi” (1918) przyniosła cykl wierszy związanych z chwila historyczną, ale Staff nie był poetą okolicznościowym, dlatego ten cykl jest najsłabszy w jego twórczości. Tak przynajmniej twierdzą krytycy.
Prawdziwszy i doskonalszy był Staff w „Ścieżkach polnych” (1919), gdzie według swej miary tworzył nowe georgiki, dając opisy życia wiejskiego, zajęć rolniczych i gospodarskich. W formie sonetu, łamiąc konwencjonalność tej formy, zamykał opis wypieku chleba, zwózki, podoju, głosił pochwałę pasterstwa i w wierszu „Głóg i tarnina” przeciwstawiał szlachetną pracę rolnika krwawemu rzemiosłu żołnierza.
Tymi wierszami witał Staff niepodległość Polski.