Z poetów Młodej Polski Kasprowicz najmniej zawdzięczał Słowackiemu. W młodości ulegał jeszcze naturalizmowi, odtwarzając w swych wierszach niedolę chłopa wielkopolskiego. Związany był z Kujawami i krajobraz rodzinnych okolic przeniósł do swojej
poezji. Poetyka jego w pierwszym okresie twórczości zbliżona jest do poetyki Konopnickiej, niekiedy Lenartowicza. Autobiograficzny cykl sonetów „Z chałupy” jest pierwszym dojrzałym utworem Kasprowicza. Cala wartość tego cyklu tkwi w autentyczności. Co prawda zachodzi tu niezwykła sprzeczność między surowością treści a wyszukana formą sonetu. To już wpływ poetyki modernizmu. Można jednak spojrzeć na ten cykl jako na eksperyment poetycki, próbę zamknięcia w estetyzującej formie powszedniej rzeczywistości. Kasprowicz był przede wszystkim poetą konkretu i w jego utworach opartych na koncepcjach metafizyczno-mistycznych
tylko drobne fragmenty krajobrazu i odbicia autentycznych losów
ludzkich świecą prawdą poezji. Nie tylko „Anima lachrymas” czy „Miłość”, ale także większość „Hymnów” z cyklu „Ginącemu światu” jest dziś mało czytelna. A właśnie „Hymny” przyniosły Kasprowiczowi uznanie. Popularność poety opierała się nie tylko na łatwości jego formy, poprzestającej na ogół na mówieniu wprost, na tematyce metafizycznej, nie wymagającej w tym ujęciu specjalnego przygotowania ani pogotowia wyobraźni, ale również na zbieżności poezji tego autentycznego chłopa kujawskiego, który własną pracą zaszedł wysoko.
Jako artysta słowa nie zajął również sprecyzowanego stanowiska wobec postulatów i mód okresu. Nie był w pełni symbolistą ani ekspresjonistą. Z Verhaerenem spotykał się wtedy, gdy kreślił w „Hymnach” obrazy nędzy i nieszczęść ludzkich, był jednak
mniej precyzyjny od mistrza flamandzkiego. Oryginalny był wtedy, gdy hymn „Święty Boże”, cały wyprowadzony z modlitwy ludu, umieszczał na tle krajobrazu swych stron rodzinnych, gdy wprowadzał migawkowe obrazy przyrody, nazwy mniej znanych ziół i kwiatów, gdy do
hymnu, w którym prawował się z Bogiem, przemycił roślinność najmniej poetycką z rowów przydrożnych, z „wądolców” – szczegóły zapamiętane nie przez letnika, lecz pastucha bydła.
„Święty Boże” łączy motywy ludowe z literackimi wpływami Baudelaire’a. Cala modlitwa do szatana pod koniec hymnu jest trawestacją „Litanii do Szatana” Baudelaire’a. Widziano poza tym w owej modlitwie kontynuację „Improwizacji” Mickiewicza. Do najbardziej czytelnych jeszcze dzisiaj „Hymnów” należy również „Moja pieśń wieczorna” (zwłaszcza początek). Ale nawet ten fragment zdradza pewne braki. W „Hymnach” jest za dużo abstrakcji, publicystyki metafizycznej, sloganów z zakresu moralistyki, za mało twórczej pracy wyobraźni. Po wstępie „kosmicznym” następuje piosenka w stylu Lenartowicza czy Konopnickiej, po piosence ciąg dalszy długiego, patetycznego hymnu. Następuje wyliczenie, dosyć jałowe w wyrazie poetyckim, wszystkich zbrodni ludzkich, mniej lub bardziej częstych, zbrodni i grzechów, które podaje katechizm i takich, których nie podaje. Reszta „Hymnów” jest jeszcze słabsza.
Natomiast niewątpliwą zdobyczą Kasprowicza jest wiersz wolny, który zastosował w „Hymnach”, częściowo rymowany, gdzie indziej całkowicie biały. Jest to pierwsza tak obszerna próba wprowadzenie wiersza wolnego i białego po Norwidzie. Symbolizm jest tu bardziej ukryty niż w poprzedzającym „Hymny” „Krzaku dzikiej róży”, w którym poeta próbował odejść od naturalistycznego opisu i usiłował wzbogacić walor dźwiękowy swojej liryki. Melodie Kasprowicza są szorstkie i nie mają nic wspólnego z muzycznością symbolistów francuskich. Jest to właściwość indywidualna Kasprowicza. Dopiero w „Księdze ubogich” znalazł Kasprowicz formę najlepiej przystosowaną do swego toku myślenia poetyckiego. W księdze tej poeta osiąga szczyty swojego liryzmu. Przedtem, w roku 1906 wydaje tom prozy poetyckiej „O bohaterskim koniu i walącym się domu”. Ten zbiór budzi dzisiaj największe zainteresowanie ( w przeciwieństwie do krytyków współczesnych Kasprowiczowi) Nie zauważono wówczas, że ten tom był dopełnieniem „Hymnów”, dopełnieniem Sadu Ostatecznego. Można by zaryzykować stwierdzenie, że dopiero ten zbiór poematów prozą uwiarygodnia i uzasadnia w sensie prawdy psychologicznej wielkie oskarżenie rzucone światu i epoce zawarte w cyklu poprzedzającym. Już w 1936 roku zwrócił uwagę na ten tom Wacław Borowy w eseju o poezji Eliota na pewne zbieżności między niektórymi pomysłami autora „Ziemi jałowej” a symbolami Kasprowicza. Kasprowicz jednak nigdy nie zapomina o swojej chłopskości. To przez jego usta przemówiła dola chłopa polskiego.