Jedna z ważniejszych książek w jazzie dzięki genialnemu bohaterowi, ale
także dziennikarzowi i poecie Quincy’emu Troupe’
owi, który pomagał
spisywać wspomnienia Davisa. Znamy ją z polskiego wydania sprzed 13
lat. Staremu tłumaczeniu Tomasza Tłuczkiewicza nie można było wprawdzie
dużo zarzucić od strony kompetencji, ale jego zmorą był kanciasty
język. Nowy przekład jest językowo mocniejszy (a Miles często się
„wyrażał”), ale też bardziej płynny. Zresztą tej
życiowej spowiedzi Davisa w pewnym sensie się „słucha”. Bohater
bombarduje nas faktami, fragmentami rozmów, opisuje środowiskowe
konflikty, rasowe uprzedzenia Ameryki, świetnie opowiada o kobietach.
Odtwarza wydarzenia bardzo plastycznie i łatwo uwierzyć w to, że – jak
sam opowiadał Troupe’owi – miał fotograficzną pamięć. Ta książka mówi
niewiele o nagrywaniu najwybitniejszych płyt Davisa, za to pokazuje coś
innego. Davis wielokrotnie mówił o
białych, którzy kradną muzykę
czarnych, nieudolnie ją przerabiając. A tu widać, że sam jako
wykształcony (jak na lata 40., kiedy zaczynał) jazzman robił za
emisariusza brzmień białych i ich teorii muzyki do świata czarnych.
Opublikowano dnia:
października 06, 2007
Więcej recenzji na temat Miles. Autobiografia