Wiktor Hugo napisał Nędzników dopiero w 1862 r. Gavroche jest większym
fragmentem tej powieści. Jego akcja rozgrywa
się w Paryżu w 1832 r.
Pisarz opisał walkę toczoną 5 czerwca na barykadzie ulicznej. Autor
poruszył sprawy najbiedniejszych mieszkańców Paryża. Starał się
odpowiedzieć na pytanie skąd bierze się nędza.
Wiktor Hugo był żarliwym demokratą i liberałem. Popierał całym sercem
rewolucję lipcową w 1830 r., a później lutową w 1848 r. Rewolucjoniści
domagali się ustąpienia, dążącego do wzmocnienia swojej władzy, Karola
X i osadzenia na tronie Ludwika Filipa I. Z tych przyczyn Wiktor Hugo
uważał rewolucję lipcową za nieudaną. Swoje zdanie wyraził właśnie w
powieści Nędznicy. Gavroche to także imię głównego bohatera, chłopca w
wieku około 11–12 lat. Dziecko to było inteligentnym, wesołym,
troszeczkę zaczepnym ulicznikiem. Jego rodzice nie byli nim
zainteresowani. Nie obchodziło ich to, że żył niemalże na ulicy.
Gavroche doskonale radził sobie bez ich rodzicielskiej miłości.
Zamieszkał we wnętrzu niszczejącej budowli, wzniesionej za czasów
Napoleona, ale nigdy niedokończonej. Była to fontanna–pomnik
przypominająca z kształtu słonia.
Gavroche był świadkiem tajemniczej sceny, jaka wydarzyła się pomiędzy
jego dziewiętnastoletnim znajomym, Montparnasse’em, a nieznanym mu
Janem Valjeanem. Człowiek ten zapytał się kolegi Gavroche’a kim jest i
kim chciałby zostać. Kiedy usłyszał od niego, że jest próżniakiem i
chce być złodziejem, zamyślił się głęboko. Poczym przestrzegł go przed
dokonaniem takiego wyboru. Mówił długo o tym, że lenistwo jest złym
doradcą, a złodziejstwo najbardziej mozolne ze wszystkich prac. Łatwiej
być uczciwym człowiekiem. Ostrzegał go, aby nie podejmował się ciężkiej
pracy próżniaka. Być niepotrzebnym, znaczy być szkodliwym. Taka postawa
prowadzi do nędzy. Po skończonym kazaniu Valjean dał mu nieoczekiwanie
swoją sakiewkę z pieniędzmi. Tym gestem zadziwił Montparnasse’a.
Gavroche był
tylko na pozór beztroski, pomagał każdemu, kto w danej
chwili potrzebował pomocy. Ojcu Mabeuf dał pieniądze, dwóm młodszym od
siebie braciom zaofiarował chleb pszeniczny i nocleg.
Piątego czerwca 1832 r. Gavroche zaangażował się po stronie młodych
rewolucjonistów walczących na barykadzie ulicznej. Pomógł im w wykryciu
szpiega, dostarczył ojcu Kozety list od Mariusza, w imię rewolucji
zarekwirował wózek, a także poszedł zbierać amunicję, kiedy walka
ucichła i jej zabrakło. Młodzi rewolucjoniści tylko wspomnieli, że nie
mają czym strzelać, a Gavroche już przedzierał się na drugą stronę
barykady, aby pozbierać amunicję od martwych żołnierzy wroga. Przez
jakiś czas miał ułatwione zadanie, gdyż na ulicy unosił się gęsty dym,
i nikt chłopca nie zauważył. Zbierał spokojnie amunicję i śpiewał
piosenkę o filozofie Wolterze i Rousseau. Kiedy mgła powstała z prochu
strzelniczego rozjaśniała się, żołnierze zaczęli strzelać do niego.
Jednak kule nie imały się dziecka, które dzielnie pracowało. Wszyscy
jego przyjaciele dziwili się, drżeli z niepokoju, a ono nic, tylko
śpiewało i zbierało amunicję jak chochlik walki. Niestety, Gavroche był
tylko człowiekiem, i dopadła go lepiej wymierzona kula. Gavroche upadł,
dźwignął się i usiadł. Zaczął śpiewać pieśń inną – smutną. Nie
dokończył jej. Druga kula zabiła chłopca.
O niezwykłości Gavroche’a świadczy fakt, że u bardzo
wielu ludzi postać ta wzbudza sympatię. Wystarczy zajrzeć do internetu.
Opublikowano dnia:
września 06, 2005
Więcej recenzji na temat Gavroche