Książkę "Modlitwa za Owena" polecił mi mój stary przyjaciel i mówiąc szczerze po przeczytaniu jej byłam troszkę niepewna... Już sam tytuł spowodował, że powiedziałam sobie "Religia - to nie dla mnie". Zaczęłam jednak czytać podczas przerwy na lunch i to było to! Nie mogłam
się oderwać od lektury aż do ostatniej strony. Książka opowiada historię młodego chłopca - Owena Meany, który na skutek pewnych schorzeń zawsze był mały, drobny i słaby oraz jego znajomość z najlepszym przyjacielem Johnem. Ich życie różni się bardzo, ale chłopcy nauczyli się polegać na sobie w różnych sytuacjach na swój
własny sposób, co sprawia, że cała powieść jest dość wzruszająca. Fabuła toczy się od dzieciństwa chłopców a do czasu ich wstąpienia do wojska w czasie wojny w Wietnamie. John stacjonuje w polu, kiedy jego kolega Owen z powodu swojej postury zostaje w biurach wojskowych. Historia kończy się w taki sposób, że z moich oczu wytrysnęła fontanna łez, a nie wielu książkom udało się to spowodować. Polecam tą książkę ze względu na jej wszechstronność: Doskonałą fabułę, świetnie prowadzoną narrację oraz doskonale wykreowane postacie a także niesamowity i zupełnie niespodziewany zwrot akcji pod koniec książki. Natychmiast po oddaniu książki poszłam do sklepu, by kupić swój własny egzemplarz (zrobiłem tak samo - przyp. autora tłumaczenia) ponieważ jest to tak niepowtarzalna i niemal magiczna pozycja, że warto przeczytać ja więcej niż jeden raz.
Opublikowano dnia:
maja 06, 2007
Więcej recenzji na temat Modlitwa za Owena