Dlaczego dzisiaj warto jeszcze czytać, Quo
vadis? Mamy przecież dość świeżą ekranizację, półki w księgarniach uginają
się pod ciężarem wszelkiego rodzaju ściąg i streszczeń
Dla licealistów, dzięki którym zostaniemy wprowadzeni nie tylko w szczegóły fabuły, ale także poznamy rozmaite konotacje, których być może sami byśmy nie wychwycili, dowiemy się, co autor miał na myśli pisząc to i to, dlaczego zastosował taką właśnie kompozycję i w jakich okolicznościach utwór powstał, poza tym oszczędzimy sporo czasu, którego przecież wciąż nam brakuje...pięknie. Jednak nie poczujemy niesamowitego klimatu panującego w książce, nigdy dotąd nie spotkałam się z takim fenomenem: atmosfera absolutnego spokoju, pomimo towarzyszącej mu
wartkiej, dynamicznej, niebezpiecznej i momentami odrażającej akcji. Wątkiem głównym, jak wiadomo, wokół którego oplatają się jak nić pajęcza pozostałe historie, będące zarówno tłem, jak i uzupełnieniem tematu przewodniego jest miłość Winnicjusza do Ligii – miłość początkowo ziemska konsumpcyjna, z czasem przemieniona w głębokie uczucie, które góry przenosi, piekło i niebo poruszy. Przy tej okazji znajdujemy ciekawe spojrzenie na wiarę chrześcijańską – mniej lub bardziej obiektywnego obserwatora, który kompletnie nie ma pojęcia, na czym ta nowa religia polega, a jej wyznawcy poprzez swą prawość jawią mu się niczym przybysze z kosmosu. W miarę lektury dystans obserwatora zaciera się. Rzadko,
nawet w literaturze, można się spotkać z tak mocnym, czystym przedstawieniem wiary, jednak nieskażonym dewocją. Zwolennicy intryg i wartkiej akcji, również nie będą zawiedzeni, mocnych wrażeń dostarczą prawidła, a raczej ich brak, panujący na dworze Nerona, świta łasa na pochwały, kilku rzezimieszków, zazdrość, szaleństwo, sztuka przemieszana z barbarzyństwem, kompletny brak wszelkich granic. Tu nie ma nudnych opisów przyrody. Mamy i super bohatera, a nawet kilku, w sensie fizycznym jest nim Ursus o nadludzkiej sile, duchowo i intelektualnie królują apostołowie – opoki znękanego ludu i Petroniusz zawsze wierny swemu sumieniu, dostarczający również humoru na wysokim poziomie. Mam tu na myśli głównie szermierki słowem prowadzone z Tygellinem, ucieleśnieniem rządz i strachu, ale to tylko moja opinia, radzę wyrobić sobie własną. Nie zapomniał też autor o zwolennikach grozy. Dla twardzieli - pożar rzymu i krwawa uczta, niezła rzeźnia, współczuje szczerze, ludziom o dużej wyobraźni, przedstawienia prześladowań, są gigantycznie obrzydliwe, jakkolwiek by to brzmiało. Jest i wątek szpiegowski: ktokolwiek widział, ktokolwiek wie, kilka orgii, dla każdego coś miłego. Nie można się nudzić nawet, jeśli doskonale się wie, co zdarzy się dalej, polecam. Poza tym warto mieć na koncie Nobla co?
Więcej recenzji na temat Quo vadis