Tortilla Flat to swobodna, jak pisze sam autor, wariacja na temat
legendy o królu Arturze i rycerzach okrągłego stołu. Rzeczywiście,
tylko że zamiast średniowiecznej Anglii, w powieści Steinbecka mamy tytułową dzielnicę kalifornijskiego
miasteczka Monterey, zamieszkiwaną przez barwnych biedaków - paisanos,
w których żyłach krąży mieszanka krwi hiszpańskiej, meksykańskiej,
indiańskiej i Bóg raczy wiedzieć, jakiej jeszcze. Zamiast bohaterskich
rycerzy, mamy grupkę kloszardów, których łączy miłość do taniego wina,
bójek i kobiet, oraz nienawiść do wszelkiej pracy, a zamiast Kamelotu i
okrągłego stołu, mamy pijacką melinę. Również przygody naszych
bohaterów daleko odbiegają od stereotypu rycerskich przygód.
Historia
zaczyna
się, gdy pijak Danny powraca z Wielkiej Wojny. Do wojska Danny
zaciągną się w patriotycznym uniesieniu, spowodowanym dużą ilością
wina, wraz z dwoma przyjaciółmi bystrym pijakiem Pilonem i mniej
bystrym pijakiem Dużym Johnem. Okres wojny Danny spędził w Teksasie
zarzynając krowy na dla armii. Przed wojenną przygodą egzystencja Dannyego
ograniczała się do sekwencji: picie, bójka, areszt. Wojna tego nie
zmieniła. Pierwszą rzeczą, jaką wróciwszy do miasteczka w glorii
bohatera, robi Danny, to upija się. Następnie wszczyna bójki w całym
Montrey. Zabawa kończy się zgodnie z oczekiwaniami - w areszcie. Danny
nie przeczuwa, że coś się jednak zmieniło.
Przed wojną, kiedy Danny nie
siedział w więzieniu, to zwykle nocował w lesie. Teraz, po wyjściu z
więzienia Danny dowiaduje się, że odziedziczył po dziadku dwa domy i
stał się viejo - właścicielem. Poczucie własność i odpowiedzialność
ciąży Dannyemu, ale, od czego ma się przyjaciół? Dannyemu pomaga Pilon,
który wpada na pomysł wynajęcia jednego domu (komu? np. jemu). Pilon
nie ma pieniędzy, ale nie brakuje mu honoru, aby płacić swemu
dobroczyńcy i rozumu, aby nie musieć przy tym pracować, więc odnajmuje
dom pijakowi Pablo Sanchezowi. Wkrótce obaj współlokatorzy znów stają przed tym
samym problemem i odnajmują dom wyjątkowo wrażliwemu na cudzą krzywdę,
pijakowi Jezus Marii Corcoranowi. Trójce pijaków udaje się odłożyć
trochę pieniędzy, ale kupują za nie wino. Przez przypadek dom spłoną,
co pozostawia Dannyemu połowę mniej kłopotów na głowie, a lokatorów,
wraz z kilkoma galonami wina Danny przyjmuje do siebie. Z czasem
drużynę Dannyego zasila coraz więcej osobliwych postaci, mających ten
sam stosunku do alkoholu.
Od początku historii dom Dannyego jest czymś
więcej niż budynkiem, jego mieszkańców łączy rodzaj złodziejskiej lojalności,
ale daleko jest jeszcze do etosu okrągłego stołu. Przełomem jest
wprowadzenie się do domu Pirata - człowieka niedorozwiniętego,
zajmującego się gromadką oddanych psów, a w dodatku codziennie
pracującego. Zaprasza go Pilon, którego inteligencja podpowiada mu, że
ktoś, kto pracuje musi mieć pieniądze, a Pirat nie dość, że codziennie
zarabia, to w dodatku na nic zarobku nie wydaje, gdyż wszystko, co
potrzebuje, czyli jedzenie dla siebie i psów, dostaje w postaci resztek
z restauracji. Pilonowi udaje się namówić Pirata, aby przyniósł skarb
do domu, gdzie będzie bezpieczny. Gdy pieniądze znajduje się w zasięgu
ręki, przyjaciele dowiadują się o ich przeznaczeniu: Pirat zbiera je na
złoty świecznik, który poprzysiągł św. Franciszkowi, jeśli ten uzdrowi
jego psa, który rzeczywiście wyzdrowiał (wkrótce potem potrącił go
samochód, ale to nie ma znaczenia). W bohaterach budzą się wyższe
uczucia, a Skarb Pirata, którego od tej pory strzegą wspólnie, staje
się symbolem tego, co w nich najlepsze.
Towarzysze razem lub
osobno dokonują wielu szlachetnych czynów, o których czytając, aż
trudno wytrzymać ze śmiechu, jak wtedy, gdy kradną jedzenie dla
wielodzietnej rodziny Cortezów, których dieta oparta jest na fasoli
znalezionej na śmieciach; właśnie ma miejsce klęska deszczu i fasoli;
gdy nie-fasola nie służy ósemce wybrednych dzieciaczków, przyjaciele
zdobywają dla nich nawet deficytowy towaar; po wszystkim Seniora
Teresina spodziewa się kolejnego potomka. Jednocześnie wszystkie
przygody i opowieści mają w sobie, oprócz inteligentnego humoru dozę
metafizyki - świat Steinbecka jest w tym podobny do powieści Marqueza:
to, co zwykłe okazuje się magiczne i niejednoznaczne.
Tak, jak
rycerski romans kończy się wielką bitwą i tragiczną śmiercią Artura,
tak Tortilla Flat kończy się śmiercią Dannyego na wielkim festynie
pijaństwa, jaki przyjaciele urządzają dla niego. Po śmierci i pogrzebie
przyjaciela, podpalają dom i rozchodzą się, każdy w swoją stronę.
Opublikowano dnia:
października 30, 2005
Więcej recenzji na temat Tortilla Flat