W artykule Bolesława Prusa pt. "Wieża paryska" autor opisuje schematy postępowań Polaków. Wraz z dalszym czytaniem powoli wzmagały się we mnie emocje, choc okryte chitynowym pancerzykiem codziennosci. Nieskończona suma ciągu moich myśli dąży asymptotycznie do poruszonego przez autora tematu.
Przede wszystkim nie uznaję pojęcia stereotyp, schemat, etykieta. Kiedy byłam mała świat dzielił się na dobro i zło, na ludzi biednych i bogatych. Teraz kiedy jestem starsza nie ma już winowajców i niewinnych. Jest tyko plątanina umysłów. Kiedyś chciałam
byc bogata - zarabiac dużo pieniedzy, byc sławna. Dziś marzę by byc dobrym człowiekiem. A czy można byc dobrym przypinając komuś etykietę? Ja chcę ustalac w priorytetach ludzi na równi. Łatwo bowiem stac
sie wyrocznią, uzurpowac sobie prawo do decydowania o tym co jest dobre i słuszne. I nota bene ciężko jest docenic indywidualnosc drugiego człowieka. Ludzie są tak różni jak chmury na niebie. A ograniczanie, szufladkowanie ich, pochopne ocenianie charakteryzuje jednynie głupców.
We Francji jako swoisty idiom powtarzana jest fraza "pijany jak Polak", w Niemczech istnieje powszechne przekonanie o Polaku - złodzieju. A więc mam się czuc złodziejem, pijakiem? Napewno znacie te uczucie kiedy wszystkim innym wydaje sie, że wiedzą o Tobie więcej niż Ty sam. Nie chcę aby ktokolwiek znał to uczucie, nikt nie ma prawa oceniac. Lecz jednoczesnie nie każdy obejmie to szlifowanym w żelazie rozumem, bowiem trudno jest zawyżyc czy chocby ustawic priorytety.
Przypominajac sobie jeszcze raz artykuł Prusa... Możliwe, że w tym samym czasie, kiedy autor go pisał na polu, od świtu do zmroku pracował polski chłop, modląc sie co noc do Boga, aby żadnemu z jego dzieci nie zabrakło jutro chleba. Ciekawe jak by sie poczuł gdyby usłyszał, że przypięto mu etykietę nieroba, osoby rozrzutnej, lekkoducha? Myśląc o ogóle trzeba zachowac szczególną ostrożnośc, zatrzymac na sekundę ruch nadgarstka i pomyśle. Trudno jest przeciez życ ze stereotypami, kiedy się zakorzenią.
Każdy zmaga się z tym co sam stworzył. Nie można wiec jednym słowem, gestem obmywac rąk, nie wiadomo kto będzie Twoją następna nadzieją, ofiarą ocalenia. A może własnie ten, którego z góry oceniłeś i którego odrzuciłes jako pierwszego? I tak pozostaje nam tylko jedno - walczyc ze schematami, walczyc tak jak sie to powinno robic - głowa w głowę.
Prawdą jest, że każdy stoi w tłoku, ja też. Lecz w tej sytuacji warto powołac sie na słowa poety: "Pośród tłumów stoję, lecz tłumy drogi mej nie wydepczą i nie z ich myśli idą myśli moje". Istnieje życie i istnieje tożsamośc. I wiem, że w tym życiu i w tej tożsamości nie można kurczowo trzymac sie żałosnych strzępów egzystencji, lecz należy wzmocnic wolę i otworzyc sie na ludzi, by nigdy nie osłabł w sercu ogień.
Bolesław Prus - niesamowity człowiek, maluje obraz życia, który wciąż powraca, nie znoszę jednak tych dodatkowych sublementów. Autor naciska w obłęd, ubiera cień jako twarz, nie zawsze robiąc to jednak prawdziwie. Życie jest piękne! Ono nie może byc jedynie schematem złożonym z miliona innych schematów, nie może byc miałkie, mętne jak szklanka wapna, nie może smakowac jak kreda. A życ z cenzurą na skurczu serca to jak oglądac świat przez brudną szybę.
PS. To nie jest jakikolwiek afront w kierunku artykułu Prusa, to jedynie mała doza refleksji. Może nietypowe epitafium do niedokończonej myśli... To się zdarza, zawsze byłam kilka kroków do tyłu :).
Opublikowano dnia:
sierpnia 29, 2005
Więcej recenzji na temat Refleksje nad stereotypem Polaka po przeczytaniu "Wieży paryskiej"