Pierwsza powieść Sienkiewicza o ostatnich romantykach,jako ludziach zmarnowanych nie z własnej winy.-Po śmierci ojca,Józek Szwarc sprzedał gospodarstwo i wyjechał na studia w Kijowie.Postanowił wstąpić na medycynę.Był tu pierwszy raz,ale przypadek sprawił,że od razu spotkał swojego szkolnego kolegę,Gustawa,który zaproponował
mu wspólne mieszkanie.Wieczorem poszli do klubu,gdzie spotykała
się studencka brać.Tam,Józek poznał wielu studentów,a z wieloma z nich później się zaprzyjaźnił. Do klubu zachodziła także Helena,wdowa po jednym z kolegów.Samotna i bez środków do życia.Po stracie męża i dziecka zachowywała się jakby była niespełna rozumu.Była bardzo ładna,ale otępiała,o niewidzących oczach.Do klubu przywodziła ją,niezrozumiała,nadzieja na spotkanie nieżyjącego męża,którego poznała właśnie tutaj.Józek zorientował się,że Gustaw opiekuje się wdową ,w której jest zakochany.Ona
jednak ,żyjąc w innym świecie,nie zdawała sobie sprawy z tego,że Gustaw,sam chory na astmę,niedojada i pracuje po nocach,aby zarobić na utrzymanie jej mieszkania. Nieszczęściem,Józek był bardzo podobny do zmarłego męża Heleny.Ta zauważywszy go,wzięłą go za wypatrywanego ukochanego,rzuciła się ku niemu i długo nie mogła zrozumieć,że to tylko przywidzenie.Po tym zdarzeniu wymusiła na Gustawie,że ten,składając jej codzienne wizyty,będzie na nie przychodził wraz z Józkiem.Przy nim stawała się weselsza i jakby zdrowsza.Po jakimś czasie między kolegów wdał się dysonans.Gustaw stał się zazdrosny.Wobec takiego obrotu spraw,Józek przyrzekł mu,że więcej Heleny nie odwiedzi. Słowa dotrzymał.Helenie,jednak coraz bardziej jej mąż zlewał się z postacią Szwarca i w końcu zapragnęła go dla niego samego. Gustaw zauważył to, stał się zgorzkniały,jeszcze bardziej schudł i odsunął się od towarzystwa.Wspólne mieszkanie stało się już nie do zniesienia.Józef wyprowadził się,więc do apartamentu,sąsiadującego z mieszkaniem wynajmowanym przez pewnego zbankrutowanego hrabiego,mieszkającego wraz z córką.Zamieszkał tu wraz z Augustynowiczem,kolegą ze studiów.Młoda hrabianka podobała się Józkowi.Myślami,jednak coraz częściej,wracał do Heleny,która zapadła mu w serce.Helena też tęskniła i ze łzami w oczach prosiła Gustawa,aby odnalazł Szwarca.Gustaw,chociaż wyznał jej swoją miłość,w odruchu szlachetności,obiecał,dla jej szczęścia,ponownie przyprowadzić Józefa.Te przeżycia sprawiły,że Gustaw całkowicie zapadł na zdrowiu.Nie pozostało mu nic innego,jak tylko zrealizować daną obietnicę i prosić Szwarca o opiekę nad Heleną.Kilka dni później Gustaw umarł.Teraz Józef bywał u Heleny codziennie,aż w końcu stali się parą zakochanych.Na natarczywe pytania kolegów ,dbających o dobre imię Heleny,o temnin ślubu,odpowiadał,że teraz jeszcze nie mógłby zapewnić swojej rodzinie dostatku.Trzeba jeszcze poczekać.Nie była to jednak cała prawda.Szwarc,sam przed sobą,nie przyznawał się,że dlatego nie pragnął zmiany stosunkow z Heleną,ponieważ było mu z nimi wygodnie,a Helena ,kochając go,pozwoliła mu już na wiele.Zaczął też zastanawiać się nad swoim uczuciem.Nagle wydało mu się niepełne.Pewnej nocy,jako przyszły doktor,został wezwany do sąsiada,hrabiego,który nagle zniemógł.Całą noc spędził przy chorym,wraz z jego córką,hrabianką Lulą.Czuwanie to,zbliżyło ich do siebie na tyle,że po rychłej śmierci hrabiego,Józef poczuł się w obowiązku,zaopiekowania się samotną sierotą.Umieścił ją u Wizenbergowej,znajomej,zaprzyjaźnionej z Augustynowiczem.Wizenbergowa i jej córka,Malinka,przyjęły hrabiankę z otwartymi ramionami,poczytując sobie za zaszczyt,opiekować się tak wysoko urodzoną.Wdzięczność Luli dla Szwarca przobraziła się z początku w podziw,a później w uczucie.Józef,zajęty żywo hrabianką,coraz bardziej zaniedbywał Helenę.Tak płynęły miesiące i powoli w duszy Szwarca dokonywał się przewrót.W końcu uzmysłowił sobie,że jest w Luli zakochany.Józef wiedział jednak,że nie może poddać się temu uczuciu.Nie może porzucić Heleny,nie narażając jej na utratę dobrego imienia i nie wpędzając jej ponownie w chorobę.Po podjęciu męskiej decyzji,wbrew sobie,poprosił Helenę o rękę.Wydawało się,że jej szczęście,zagłuszyło wszelkie jego rozterki.Przestał bywać u Luli,prosząc Augustynowicza,aby powiadomił ją o przyczynie zniknięcia.Ten jednak,wiedziony współczuciem,mając nadzieję,że Lula po jakimś czasie zapomni,wytłumaczył nieobecność Szwarca jego chorobą.Nadzieja ta była wytłumaczona tym,że o rękę Luli zabiegał,odnaleziony jej kuzyn,Pełski.Lula jednak odmówila Pełskiemu,wyznając,że kocha innego.Była pewna,że Szwarc nie przychodzi do niej z powodu swojej choroby.Szwarc cierpiał,ale trwał przy Helenie.Nie wiedział,że Lula odrzuciła oświadczyny,czekając na niego.Wówczas Augustynowicz postanowił wyznać prawdę. Przyznał ,że nie powiedział Luli o zbliżającym się ślubie Józefa. Opowiedział też o odrzuconych oświadczynach Pełskiego.Szwarc załamał się.Chciał wrócić do ukochanej,ale porzucenie Heleny,oznaczałoby zbeszczeszczenie jej.Po długiej bitwie,ze swoimi myślami,napisał list.Opisał w nim swoją miłość do Luli i prosił ją o zrozumienie sytuacji,która nie pozwala mu wycofać się z danego,innej kobiecie,słowa.W niedługim czasie nadeszła wiadomość,że nieszczęśliwa Lula,samotnie, wyjechała do Odessy.Tymczasem Józef,po przeżytym wstrząsie,zachorował.Był prawie umierający.W malignie wyznał,opiekującej się nim Helenie,całą prawdę .Powiedział wprost,że jej nie kocha.Na te słowa Helena zerwała się i pobiegła przed siebie.Biegła tak długi czas.Znowu istnienie jej przestało mieć sens.Siły opuszczały ją już,gdy wreszcie zatrzymała się nad brzegiem Dniepru.Zamknęła oczy i rzuciła się przed siebie.Potem nastała cisza.Z biegiem czasu Szwarc wracał do zdrowia,ale stał się innym człowiekiem.Nie był zdolny do żadnych uczuć.Był apatyczny i na wszystko obojętny.Przyszła w końcu chwila,gdy wyszedł ze szpitala,a w miesiąc później złożył końcowe egzaminy.Wydawało się,że nic już nie stanie na przeszkodzie w rozpoczęciu poszukiwań ukochanej Luli.Pewnego słonecznego,jesiennego dnia Augustynowicz zapytał czy nie wybiera się,tak jak ptaki,na południe,do Odessy.Szwarc pochylił się i długo milczał.Gdy podniósł głowę,na twarzy malowała mu się prawie rozpacz.”Ja już jej nie kocham”- wyszeptał.Wieczorem tego dnia Augustynowicz rzekł do Szwarca:„Nadto,nadto sił kładziemy w gonitwie za miłością kobiety,potem miłość gdzieś,jak ptak,odleci,a siły idą na marne”.
Opublikowano dnia:
lutego 25, 2007
Więcej recenzji na temat NA MARNE