Niczym marcowe koty zakochani ludzie, zwlaszcza zakochani pierwszy raz, czynia niezwykle duzo halasu – krzycza, jecza, placza i smieja sie na zmiane. Dla patrzacego z boku znawce ludzkiej duszy, liczacego okolo 35 lat Williama Szekspira, takie zachowanie moglo byc jedynie okazja do usmiechu i pretekstem do napisania kolejnej komedii, komedii romantycznej. Oprocz happy endu znajdziemy w niej wiele ciepla i lagodnosci, tak zadko goszczacych w utworach mistrza ze Strandford.Akcja rozgrywa sie w Mesynie, gdzie wladze sprawuje gubernator Leonato wraz ze swoi bratem Antonio. Jednak nie ci dwaj starsi panowie sa glownymi bohaterami komedii, a ich corki – spokojna i cicha Hero oraz klotliwa i wygadana Beatryks. Teraz potrzeba juz tylko dwoch mlodziencow... I przybywaja oni wraz ze zwyciezkim ksieciem Aragonu – Don Pedro.Jednym z mlodych mezczyzn jest bobater ksiazecych potyczek Klaudio, drugim zas jego przyjaciel – zabawny, nieco blaznowaty Benedyk.Potencjalnych kochankow juz mamy. Pierwsza pare tworza Beatryks i Benedyk. Przescigaja sie w slownych utarczkach, docinkach i dogryzaniu sobie. Ale wiadomo “kto sie czubi...” Wystarczylo, ze przyjaciele przekonali chlopaka w milosc dziewczyny do niego, a przyjaciolki wmowily Beatryks, iz Benedyk szaleje z milosci do niej i mlodzi wreszcie odwazyli sie wyjawic swoje prawdziwe uczucia. I od teraz ich milosc moze rozwijac sie harmonijnie i bez przeszkod.Inaczej ma sie w wypadku Hero i Klaudio. W ich wypadku nie charaktery staja na przeszkodzie /w koncu oboje sa zgodni i szczerzy/ lecz podly i wystepny Don Juan, brat Don Pedra, pokonany, a nastepnie przywrocony przez niego do lask.
Czujac sie upokorzonym, pragnie w jakikolwiek sposob zemscic sie. Za pomoca slug przekonuje Klaudia, ze niewinna Hero zdradza swego ukochanego! A ten niewiele myslac /lecz czyniac wiele halasu!/ w czasie ceremonii zaslubin czyni wyrzuty przyszlej zonie, obraza ja i osmiesza. Hero mdleje – gdyby umarla, mielibysy “Romea i Julie”! - a nastepnie razem z ojcem i mnichem /znowu motyw z Romea i Julii!/ pozoruje wlasna smierc. W miedzyczasie zatrzymani zostaja Borachio i Konrad – sludzy Don Juana, który zdazyl zbiec z Mesyny. Lotrzykowie przyznaja sie do udzialu w spisku i wyjasniaja cala intryge – jak to Malgorzata, sluzka Hero, nieswiadomie zostala wzieta z aswoja pania, kiedy to flirtowala z Konradem. No i wszystko konczy sie pomyslnie – pojednaniem sie mlodych i slubem, podwojnym slubem – Beatryks z Benedykiem oraz Hero z Klaudiem.Pohalasowali, pokrzyczeli, poplakali, a wszystko to wlasciwie na nic, niepotrzebne, bo w komedii /zwlaszcza romantycznej/ i tak musi zakonczyc sie szczesliwe. Jednak warto zauwazyc jak cienka granica dzieli komedie od tragedii /rowniez w zyciu!/. Gdyby Hero miala slabsze serce... gdyby nie dzielni urzednicy policyjni – Ciarka i Kwasek ... Nie byloby tak lagodnie, spokojnie i wesolo – halas bylby jak najbardziej na miejscu...