Dawno temu zła
czarownica uwięziła w swoim zamku piękną królewnę. Pilnie jej strzegła, ale pewnego dnia nieszczęsną dziewczynę,
płaczącą i smutną w tym więzieniu, odwiedził niespodziewany gość. Oto do zakratowanego okna przyleciała biała gołąbka - a była to dobra wróżka, ukryta pod postacią ptaka. Przyniosła jej cztery zaczarowane przedmioty, które miały stanowić pomoc w ucieczce z niewoli, mianowicie grzebień, szczotkę, jabłko i prześcieradło. Wróżka – gołąbka nakazała królewnie uciekać, a kiedy
czarownica będzie ją gonić, rzucać te rzeczy kolejno za siebie jako przeszkody dla ścigającej. I dając jej te dary i dobre rady, odleciał ptaszek, co był dobrą wróżką,
królewna zaś została w zaklętym zamku. Kiedy pewnego razu wiedźma wybrała się na sabat i zostawiła ją samą, dziewczę skorzystało z okazji i wymknęło się, unosząc tylko jak skarby prezenty od wróżki. Niedaleko udało jej się dotrzeć, kiedy się czarownica zorientowała w sytuacji i pogoniła za nią. Ale królewna szybko rzuciła za siebie grzebień, z którego powstała wielka rzeka i spowolniła złą kobietę. Potem rzuciła za siebie szczotkę, z której powstała gęsta puszcza – cały dzień się musiała wiedźma przez nią przedzierać. Nim się jej znowu udało królewnę dogonić, ta rzuciła jabłko – zmieniło się w wysoką górę i znowu zatrzymało czarownicę. Wreszcie, zła, dosiadła wielkiego koguta, ściga dziewczynę, ściga, a ta biedaczka ostatnią swoją nadzieję za siebie rzuca – prześcieradło od wróżki. Ono zaś zmieniło się w ogromne morze, które czarownica musiała przepłynąć. Płynie, płynie – ale tymczasem królewna dotarła do zamku swojego ojca, gdzie na nią oczekiwali razem z jej narzeczonym królewiczem i od razu sprawili ucztę zrękowinową. I takie się huczne, radosne dźwięki rozległy, że zła wiedźma pośrodku morza trupem padła z gniewu wielkiego – morze w jednej chwili znikło i tylko trup pozostał, którego nawet ziemia nie chciała przyjąć. Królewna zaś żyła długo i szczęśliwie ze swoim królewiczem, błogosławiąc dobrą wróżkę, co im tak pomogła.