Załoga Spychowa pragnęła wyruszyć do Szczytna, by pomścić krzywdę swegopana, ale Jurand nie pozwolił - wskazując na krzyż, powierzył sprawęBogu. Chętnie przebywał w towarzystwie młodego pacholika, tzn.Jagienki. Po sześciu dniach od wyjazdu Maćka do Spychowa przybył Hlawaz wiadomością, że rycerz wyruszył do kniazia Witolda, zaś pannomnakazał zostać w Spychowie. Maćko dowiedział
się od księdza wSzczytnie, że kat niemowa (Diederich) powierzył mu tajemnicę: to onciężko okaleczył Juranda, ale też napadł na Zygfryda,
który zmierzał doprzetrzymywanej Danusi (chciał ją zanieść Rotgierowi, by wypił jejniewinną krew). Zygfryd przeżył, ale więcej jej nie nachodził.Opowiadał też, że podobno de Löwe zaprzedał duszę diabłu i rozmawiał zezmarłym Rotgierem. Danusia została wywieziona prawdopodobnie na wschód,do zamku w Ragnecie, a wraz z nią pojechał Diederich. Jagienka odesłałaHlawę do Maćka, zaś sama z Sieciechówną (która podarowała Hlawie swójpątlik, by mógł się potykać z wrogiem w jej imię) postanowiła zostać w Spychowie doich powrotu. Zdała Jurandowi relację z rozmowy z Czechem i wyjawiła,kim jest naprawdę. Tymczasem Witold wspomagał udręczonych Żmudzinów dowalki z Zakonem i sam sposobił się do wojny.W lasach za Kownem, przy siłach Skirwoiłły, wodza Żmudzinów, znalazłHlawa obu rycerzy z Bogdańca. Wyrzucał Maćkowi, że niepotrzebnie zabrałze sobą Jagienkę i łudził ją, że Danusia się nie odnajdzie. Samobwiniony myślał podobnie. Po rozmowie rycerzy z wodzem, padłopostanowienie, że wyruszą zbrojnie na Nowe Kowno, wbrew sugestiom, żelepiej wyprawić się na bardziej odległą Ragnetę. Hlawa przyglądał sięobozowisku i chyżym kudłatym konikom używanym przez tutejszych,sprawnym w trudnym, bagnistym terenie. Był to już naród prawiechrześcijański, który jednak nie chciał być nawracany przez Niemców.Zbyszko przewidywał, że Danusię przetrzymują w Ragnecie. Opowiadał opotędze Zakonu obserwowanej przez niego w Malborku. Okazało się, żemimo glejtu wielkiego mistrza nie do każdego zamku wpuszczono Zbyszka,powołując się na prawo, że nakazy wydane w czasie pokoju przestająobowiązywać podczas wojny. Tymczasem Żmudzini nie potrafią zdobywaćzamków i trzeba czekać aż przyjdzie książę Witold, na którego dzieciKrzyżacy kiedyś podnieśli rękę. Po przeprawie przez Niemen ruszyli napółnoc. Przed nimi wystąpił oddział około 150 wojowników idących dowalki ze śpiewem. Pod koniec zażartej bitwy Zbyszko usiłował wziąćżywcem jakiegoś - jak sądził - znacznego rycerza. Okazał się nim Fulkode Lorche, który walczył po stronie Krzyżaków, sądząc, że potyka się zpoganami. Zbyszko potraktował go nie jak jeńca, ale jak przyjaciela.Wśród pojmanych znalazł się poturbowany Sanderus, który twierdził, iżprzewożono kogoś, prawdopodobnie Danusię, w kolebce z wikliny.Opiekowała się nią ta sama służka, która przyjeżdżała do leśnego dworu. Byli tam Zygfryd de Löwei Arnold von Baden. Sanderus słyszał, że zły duch lub anioł strącił zeschodów Zygfryda, który chciał zamordować uwięzioną. Opowiadał, żesłyszał jej smutny śpiew. Uciekających z kolebką próbowano ścigać, alepogoń odpierał Arnold. Zbyszko uwolnił pana de Lorche, ten jednakobiecał, że stawi się na każde jego wezwanie - za niego bowiem Zakonwyda każdego, ponieważ pochodzi z zasłużonego i możnego rodu.Zbyszko, Maćko, Hlawa i Sanderus postanowili wytropić, dokąd wiezionoDanusię. Sanderus poszedł przodem, udając uciekiniera z niewoli.Poszukiwanych dogoniono w smolarni. Maćko pokonał Zygfryda i oddałpachołkom, sam pobiegł na pomoc Zbyszkowi walczącemu z Arnoldem. Czechpochwycił służkę zakonną. Danusia nie poznała Zbyszka. Drżąc,przerażona szeptała tylko, że się boi. Nie chciała jeść, straciłaświadomość. Zbyszko w rozpaczy chciał targnąć się na Zygfryda, alepowstrzymał go stryj. Postanowiono oddać uwięzionego w ręce Juranda,zaś zdradliwą służkę pod sąd księciu mazowieckiemu. Hlawa kazał służceprzygotować posłanie dla Danusi, przebrać ją w czyste szaty, samej zaśubrać się w jej łachmany. Przerażona, że ją powieszą, błagała Danusię oratunek, aledziewczyna niczego nie rozumiała, powtarzała tylko, że sięboi, Arnold wysłuchał opowieści o porwaniu Danusi i przysiągłszy, żenic o tym nie wiedział, prosił o zrozumienie. Został rozwiązany inakarmiony. Hlawa po naradzie z Maćkiem postanowił jechać do Spychowa, by zabrać stamtąd Jagienkędo Płocka, do biskupa. Powiódł z sobą Zygfryda, by oddać go w ręceJuranda, i służkę zakonną, która jednak uciekła, zanim wyruszyli.
Opublikowano dnia:
stycznia 13, 2007
Więcej recenzji na temat Krzyżacy Tom III cz. 2