Przeczytałem ostatnio Czarną KompanięGlena Cooka, jako że często podawana jest jako przykład dark fantasy, a ja mambzika na punkcie zrozumienia subgatunków fantasy.To
bardzo brutalna książka, w którejopisywane są głownie stosy trupów, ściany oblane krwią i gwałcone
kobiety (wtym małe dziewczynki). Bardzo prostacki sposób na zbudowanie mrocznego nastroju(jeśli o to chodziło Cookowi). Bohaterowie poza jednym wyjątkiem są źli. Może zbyt surowoich oceniam: ich moralność jest wątpliwa i bardzo elastyczna. W każdym razieciężko jest utożsamiać
się z bohaterem, który uważa, że dobrze, że wojownicygwałcą kobiety wrogów, bo w ten sposób mogą się wyładować, czy coś w tym stylu(słowa głównego bohatera, narratora powieści). Na pewno ciężko będzie utożsamićsię z takim bohaterem kobiecie. posiada mało oryginalną fabułę. Armia ciemności podbijaświat, na jej czele stoją demony itd. Może to kwestia tłumaczenia, ale język
powieści jest nabardzo niskim poziomie. Bohaterowie posługują się niemal slangiem; nazwy własnesą dosłownie przetłumaczone i wyglądają tak: Płótno (wrogi generał), Dostojni(miasto). Wśród zalet należy wymienić fakt, że to jeden z nielicznych przykładów dark fantasy,występuje jeden ciekawy bohater (Kruk), oryginalne ujęcie wielkiej wojny dobra ze złem: od strony zła.Książka opowiada losy armii najemników, ale nie ma w niejopisów bitew, tylko opisy tego, co pozostaje po bitwach (trupy, zgliszcza,pobite i zgwałcone kobiety). To makabryczne ujęcie jest mimo wszystkooryginalne, a nawet - skarcicie mnie za to - mądre, bo narrator powieści i jejgłówny bohater nie jest wojownikiem, ale lekarzem i nie może zobaczyć przebiegubitwy Trzeba też docenić poczucie humoru, przejawiające sięmiędzy innymi w charakterze głównego bohatera, który idealizuje sobie Panią Złai pisze o niej poematy, a jego koledzy czytają to i się z niego naśmiewająPolecam mimo małych niedociągnięć…
Więcej recenzji na temat Kroniki Czarnej Kompanii