W kolejnej książce z cyklu „Kronik braciszka Cadfaela”, tytułowy bohater serii zmierzy się z zagadką dotyczącą wielkiego
i dostojnego pana w sile wieku,
który do opactwa świętych Piotra i Pawła zjechał na swój własny ślub. Cała uroczystość jest już od dawna przygotowana, i to z wielką galą, ponieważ oboje przyszli małżonkowie pochodzą ze znamienitych rodów – chociaż dziwnie niedobrana to para. On, już dwukrotnie owdowiały, mógłby być jej dziadkiem, jest na pierwszy rzut oka niesympatyczny, a młodą żonkę wytargował od jej opiekunów za drobną część swoich bogactw. Z kolei panna młoda to zaledwie osiemnastoletnia panienka, miła i przyjazna wszystkim – ale cóż mogłaby poradzić w tej sprawie? Cóż – kiedy najwyraźniej ktoś postanowił cos w tej sprawie zrobić? Ślub już prawie, prawie, a pana młodego nie widać... Jak to bywa w kryminałach historycznych z tej znakomitej serii, w całą sprawę zostaje wmieszany brat Cadfael, który, choć w opactwie pełni zaledwie rolę specjalisty od ziół i leków, jest człowiekiem bywałym w świecie i obznajomionym z wszelką zbrodnią. Przyszły, a obecnie niedoszły mąż młodej damy okazał się zaginąć nie bez przyczyny – z dala od podnieconych wielką uroczystością weselną ludzi ktoś odebrał mu życie. Teraz przyjdzie rozstrzygnąć, kto miał najpoważniejszy powód dokonać tej zbrodni... Ellis Peters w książce „Trędowaty od
świętego Egidiusza” dostarcza swoim wielbicielom wszystkiego, co kochają w jego książkach. Jest tu dwunastowieczna Anglia, rozdarta wojną między cesarzową Maud i królem Stefanem - są wielkie opactwa i maleńkie klasztory czy położone na uboczu leprozoria – schroniska dla trędowatych. Są bohaterowie – młodzi, starsi i zupełnie starsi, kochają i nienawidzą, popełniają zbrodnie i poświęcają się dla siebie, a nad wszystkimi czuwa jak nad swymi starannie warzonymi miksturami brat Cadfael, który jak nikt inny potrafi odróżnić dobro od zła w głębinach ludzkiej duszy.