Pan Tomasz, emerytowany adwokat miał unormowane życie.Mieszkał samotnie w luksusowo urządzonym pięciopokojowym mieszkaniu. Jego życieułożyło
się tak, że pan Tomasz nie ożenił się, a samotność dzięki szerokimznajomościom, nie dokuczała
mu za bardzo. Przyjmował u siebie wielu gości,artystów, aktorów teatru, którzy umilali mu wieczory. Dom jego
był zawszeotwarty dla gości. Jedynym czego pan Tomasz nie znosił była gra
katarynki. Tapotrafiła doprowadzić adwokata do prawdziwej wściekłości. Swojemu dozorcypłacił miesięczną pensję za to, aby wyrzucał wszystkich kataryniarzy sprzedkamienicy, w której mieszkał. Jego wstręt do katarynki był posunięty do tegostopnia, że pewnego razu, gdy jakiś znajomy dowcipniś adwokata wysyłał pod jegodom dwóch kataryniarzy, aby „przygrywali” panu Tomaszowi, ten odnalazł sprawcęczynu, a następnie wyzwał go na pojedynek. Dopiero sąd koleżeński musiałzałagodzić spór. Pewnego dnia dolokalu położonego naprzeciwko mieszkania pana Tomasza sprowadziły się dwiekobiety, z zawodu krawcowe, z którymi mieszkała kilkunastoletnia dziewczynka.Pan Tomasz wielokrotnie widział w oknie jej ładną twarz dziewczynki. W końcudowiedział się, że jej ona niewidoma. Zdarzało się, żeadwokat był zajęty rozwiązywanie, skomplikowanego problemu prawniczego, kiedy zzamyślenia wyrwał go znienawidzony dźwięk katarynki, Zdenerwowany podniósł sięznad dokumentów chcąc krzyczeć u złorzeczyć na dozorcę. W tej chwili jednakdostrzegł przez okno tańczącą w takt muzyki katarynki niewidomą dziewczynkę. Do pokoju mecenasawszedł stróż, który zaczął się tłumaczyć z nie wywiązania się z nałożonych naniego obowiązków. Pan Tomasz powiedział mu, aby codziennie wpuszczał napodwórko kataryniarza i że teraz za to będzie płacił Następnie wziął doręki swój notes i zaczął w nim szukać adresów znajomych okulistów,zastanawiając się dlaczego dotychczas nie pomógł niewidomemu dziecku.
Opublikowano dnia:
stycznia 01, 2007
Więcej recenzji na temat Katarynka