„Ptasi gościniec” i „Babie lato” (dylogia) Halina Auderska
Moją lekturą był „Ptasi gościniec” (wydany w 1973
roku) Haliny Auderskiej. Bardzo mi
się spodobała opowieść Szymona Drozda – narratora i bohatera w jednej osobie. Urodził się i żył w chutorze Moroczne na Polesiu nad rzeką Hrywań (dopływ Prypeci). Zakorzeniony wśród jezior, puszczy i bagien, przywiązany do rodzinnego domu i jeziora nie wyobrażał sobie życia poza chutorem. Ożenił się z Maryną, urodziło im się do wybuchu II wojny światowej dwoje dzieci. Drozd śmigał na duszehubce (łódce) i rybaczył w swoim jeziorze, kosił łuhy (łąki), dostarczał pożywienia, a żona zajmowała się dziećmi i domem.Żył w zgodzie z naturą. Cieszył się rodzinnym szczęściem i spokojem, choć nie zawsze bywał dostatek jedzenia. We wrześniu 1939 roku zmobilizowano go do wojska, ale uciekł z powrotem do Morocznego. Potem wywieziono go na Syberię do Czugunki. Maryna straciła dwoje dzieci, Szymon walczył w polskiej armii, a w 1945 roku, wracając z Berlina, został na Ziemiach Odzyskanych. Trudne to były czasy, trudnowate jak mówił główny bohater. Udało mu się jednak namówić Marynę na wyjazd z Morocznego i na osiedlenie się w Powodzi. Po śmierci swoich dzieci nie była już tą samą Maryną.
„Babie lato”(wydane w 1974 roku) jest drugą częścią opowieści Szymona Drozda. Dotyczy życia osadników z różnych stron na Ziemiach Odzyskanych nad Odrą. W Powodzi Maryna urodziła córkę Kasię, po kilku latach zmarła, a Szymon ożenił się drugi raz. Jego historia to przeszło 60 lat życia. Ponad trzydzieści w Morocznem na Polesiu, i prawie tyle samo nad Odrą. Szymon Drozd opowiada o tym, co przeżył i co zaobserwował, czego dowiedział się od innych ludzi. Jego bardzo długa opowieść snuta po latach przypomina gawędę. Swoją historię opowiada Drozd pisarzowi, którego ciągle poucza, że nie zna wydarzeń, nie zna faktów, czepia się słówek i nic nie rozumie, choć żadne słowo pytającego nie jest zapisane. Monolog Drozda rozpoczyna się od słów: „Prawdy? Chcesz pan dowiedzieć sia całej prawdy? Nu, nie prosta to rzecz”. Wszystko od początku jednej powieści do końca drugiej opowiada Szymon Drozd, kończąc: „I to już wszystko. To już cała prawda o mnie, o moich, o wodach, polach i łuhach tutejszych, nadodrzańskich”. Bohater wypowiada się językiem kresowym. Dlatego czytanie obu książek może czytelnika szybko zniechęcić i znużyć, tak jak zniechęciło mnie dawno temu, gdy zaczęłam je czytać. Dopiero nie tak dawno znów wzięłam do ręki „Ptasi gościniec” i przeczytałam jednym tchem, wiedząc od razu, że przeczytam też „Babie lato”. Zaręczam, że warto poświęcić czas na przeczytanie dylogii Haliny Auderskiej. Piękna książka o losach jednostki i o życiu może czytelnika wciągnąć bez reszty i pozwoli przenieść się z bohaterem najpierw do Morocznego, a potem do Powodzi.
bciesielska
Opublikowano dnia:
grudnia 16, 2006
Więcej recenzji na temat "Ptasi gościniec" i "Babie lato"