„Krętka
Blada” to kolejny kryminał Joanny Chmielewskiej, doprawiony szczodrze typowym
dla Autorki humorem i odrobiną radosnego
zamętu. Tytułowa Krętka
Blada, żeńska odmiana rzadko spotykanego krętka bladego, to pewna nader charakterna dama, znana zarówno narratorce Joannie – utożsamianej jak w wielu książkach Chmielewskiej z samą Autorką – oraz jej wiernej redaktorce Martusi. Obie te panie zaś, główne bohaterki powieści, zostają wplątane w skomplikowane śledztwo znanego z innych książek Chmielewskiej komisarza Bieżana i jego podwładnego, Roberta Górskiego. A pośród licznych wątków kryminalnej zagadki co i rusz pojawia się osoba rzeczonej damy, ochrzczonej
dla wygody Krętką.W powieści tej wierny czytelnik Chmielewskiej znajdzie wszystko to, co znamy i kochamy w jej kryminałach. Mamy trupa, walniętego na śmierć bryłą różowego kwarcu. Mamy polityczne swądy i grząskie tereny, mamy wielobarwny światek polskiej telewizji, mamy wreszcie postawioną w obliczu takich urozmaiceń polską policję, a przynajmniej tę jej rzetelną i uczciwą część, którą od wielu już tomów kocha tak namiętnie narratorka Joanna. Dla okraszenia intrygi przewija się gęsto motyw wyścigów konnych i hazardu, jak rzadko u Chmielewskiej sparowany tutaj z najnowszymi osiągnięciami informatyki i programowania komputerowego. Motyw ten, w najgorętszym momencie fabuły sprowadzony do pliku gęsto zadrukowanych kartek, cenniejszych dla co poniektórych osób niż sezamy Narodowego Banku Polskiego, na zmianę doszczętnie gmatwa śledztwo i gwałtownie popycha w przód. Długo jednak pozostajemy w niepewności – kto zabił, a przede wszystkim, dlaczego?!Niech to krętka blada kopnie...Jak przyznaje narratorka, do wyżej wymienionego trupa, za życia zwanego konspiracyjnie ministrem Tępieniem – zdrobnienie od Tępego Pnia – ciężko było żywić jakiekolwiek cieplejsze uczucia. Budził on, i to powszechnie, jedynie mordercze instynkty. Skoro jednak przy ogólnospołecznym pragnieniu mordu udawało mu się przeżyć kolejne lata tępieniostwa, kto tak ni z gruszki, ni z pietruszki chwycił narzędzie zbrodni i jak nim nie przydzwoni w ten ministerialny łeb...Niech to krętka blada kopnie.Chyba trzeba przeczytać do końca...