Narratorem utworu i jednocześnie bohaterem jest sam Miron Białoszewski. Nie różnił
się niczym spośród ludności cywilnej Warszawy.
Był zwykłym młodym warszawiekiem, miał 22 lata, nie należał do żadnej organizacji konspiracyjnej. Sam o sobie pisze że jest naiwny i sentymentalny. Nie dokonuje niczego wielkiego. Nie zapisuje
się w historii jakimś pamiętnym czynem. Nie ma nawet takich anspiracji ani marzeń. Powstanie warszawskie dla narratora to nie walka na barykadach, rany lub heroiczna śmierć. On tak jak większość mieszkańców Warszawy spędza powstanie w kolejno zmienianych piwnicach, schronach. Chce przeżyćm dlatego stara się o zaspokojenie elementarnych potrzeb. Jedydnie z nudów decyduje się pomóc przy budowie barykady. Zajmuje się ucieczkami, chowaniem się, zdobywaniem jedzenia i wody, organizowaniem życia schronowego, poszukiwaniem bliskich. W momencie wybuchu
powstania przebywał w mieszkaniu znajomych na Woli - tutaj zaczęli się pojawiać uciekinierzy z innych dzielnic. Później Białoszewski wraca do mieszkania rodziców przy ulicy Chłodnej 40, następnie cała rodzina przenosi się na Ogrodową. Pomagając rannym autor traci kontakt z rodzicami. Gdy Niemcy opanowali ulicę Chłodną, przedostaje się na Starówkę, tu mieszka u przyjaciela Swena, koczującego wraz z rodziną w piwnicy. Do piwnic, tworzących cały system korytarzy, pomieszczeń przeniosło się życie dzielnicy. Tłoczyły się wnich tysiące ludzi próbujących zdobyć żywność, dyskutujących, modlących się. Po bombardowaniach dwudzestego dnia powstania, bohaterowie poszukują nowego schronieni. Ponieważ kościół Sakramentek był już pełny, zatrzymują się w piwnicy Izby Rzemieślniczej przy ulicy Miodowej. Z cegieł i desek robią kuchnię, podstawowe sprzęty, z trudem zdobywając wodęm kończy się żywność, a uchodźców wciąż przybywa. Niosąc ciężko rannego Miron i Swen wychodzą ze Starówki. Na Chmielnej Białoszewski odnajduje znajomych, ojca, krewnych. Tu też doświadcza skutków trzydniowego bombardowania. Wiele razy zmienia miejsca pobytu, w końcu się zatrzymuje się w Śródmieściu. Na nowo próbuje stworzyć sobie warunki do życia. Codzienność, świat oglądany z okien piwnic, zawężą perspektywe widzenia. o powstaniu wie mało. Zapamiętuje natomiast szczegóły, np. cenę strzyżenia w 50 dniu powstania. Taka postawa pozwala mu przeżyć. Prowadzi do widzenia świata w kategoriach właściwych dziecku. Mówi tylko prawdę, pozostając w ten sposób w sprzeczności z narodowymi mitami. Ten rodzaj spojrzenia był jednak potrzebny przy budowaniu pełnego obrazu powstania warszawskiego. Nowatorską cechą tej książki jest całkowite pozbawienie bohaterów heroizmu. Ludzie są tylko autentycznymi ludźmi, herosi, bohaterowie walczą gdzieś obok.