Tytuł oryginału: ShaneAkcja powieści toczy
się na terenie Wyomingu, w 1889 r.
Na farmę Starretów (Joe'go, jego żony - Marian i syna - Boba) przybywa
człowiek, chcący napoić swojego wierzchowca. Od początku otacza go aura tajemnicy, czuje się bijącą od niego siłę, swobodę, wdzięk.
Na prośbę gospodarza człowiek (który przedstawił się jako Shane) zostaje na kolacji, potem zaś - z powodu późnej pory i deszczu - na noc. Już pierwszego dnia wyświadcza Starretowi przysługę nie pozwalając, by przejezdny handlarz go oszukał. Domokrążca próbuje powołać się na niepewne pochodzenie Shane'a zadając kłam jego słowom, na co Joe Starret odpowiada: "Uwierzę we wszystko, co on kiedykolwiek powie."
Za te - tak wazne - słowa Shane sam z siebie bierze się za karczowanie pniaka będącego jedyną czarną plamą w gospodarstwie, tłumacząc to tym, że "człowiek powinien spłacać długi". Razem ze Starretem obalają pniak, pracując cały dzień w całkowitym milczeniu.
Od tej chwili nawiązuje się między rodziną Starretów a przybyszem silna więź. Starretowie opowiadają mu o kłopotach zjednym z farmerów, Fletcherem i proszą, by pracował u nich. Shane zgadza się pozostać. Robotę wykonuje sprawnie i dokładnie lecz widać, że nigdy nie będzie rolnikiem. Ciągnie go w nieznane.
Wkrótcezaczynają się problemy, Fletcher dowiaduje się o nowym pomocniku Starretów inasyła swoich ludzi,by go zastraszyli. Nie udaje mu się to, wobec czego zaczyna gnębić wszystkich okolicznych farmerów, chcąc "kupić"ich posiadłości.Dochodzi do tego, że sprowadza skądś rewolwerowca. Nie trzeba długo czekać na skutki, jedna osoba daje się sprowokować i zostaje wyeliminowana. Teraz Fletcherowi chodzi głównie o Starreta. Wie dobrze, że gdy on się podda, z pozostałymi nie będziejuż żadnych problemów. W towarzystwie wynajętego rewolwerowca nawiedzajego domproponując, by sprzedał swoją posiadłość i zaczął pracować u niego. Daje gospodarzowi "czas do namysłu" oczekując odpowiedzi wieczorem w miasteczku, w barze.
Odpowiedź jest z góry przesądzona na niekorzyść Fletchera. Starret zbiera się do wyjścia, żeby mu ją oznajmić i całą sprawę rozegrać wreszcie do końca, lecz Shane zagradza mu drogę. Nie ma już na sobie roboczego stroju, który nosił od podjęcia pracy na farmie, wygląda tak, jak w chwili przyjazdu. Jedyna różnica polega na tym, że ma przy sobie broń, której dotąd nie nosił. Nie pozwala Starretowi jechać do miasta. Gospodarz sprzeciwia się mu, przez co dostaje w głowę lufą pistoletu. Shane przeprasza jego żonę, lecz wszyscy wiedzą, że nie miał innego wyjścia - dzięki ogłuszeniu Starreta nikt nie powie, że gospodarz wyręcza się pomocnikiem i zachowa honor.
Shane jedzie do miasta, za nim podąża syn Starretów, Bob, który bardzo się do niego przywiązał.
W barze wywiązuje się strzelanina. Wynajęty rewolwerowiec oraz Fletcher padają od kul Shane'a, on sam zostaje ranny, lecz nie przejmuje się tym. Wychodzi z zajazdu nakazując, by nikt za nim nie szedł. Gdy wsiada na konia podbiega do niego Bob. Chłopiec widział całe zajście, ma łzy w oczach bo wie, że traci przyjaciela.
Shane żegna się z nim słowami, których Bob nie jest w stanie zrozumieć: "Człowiek jest taki, jaki jest, i nie można go zmienić. Próbowałem i nie udało mi się. (...) Nie ma odwrotu od zabójstwa."
Tajemniczy człowiek odjeżdża, zakończywszy kłopoty farmerów.
Książka napisana jest z perspektywy Boba, syna Joe'go Starreta. Wszystkie zdarzenia od momentu przyjazdu nieznajomego wędrowca na farmę do jego odejścia widzimyjakby oczami chłopca.
Charakter głównego bohatera dobrze obrazuje fragment:
"Przypomniałem sobie, jak Ed Howells mówił, że to najgroźniejszy człowiek, jakiego w życiu widział. I równocześnie pamiętam, jak ojciec powiedział, że to najmniej niebezpieczny człowiek, jaki kiedykolwiek był u nas w domu. Zdałem sobie sprawę, że obaj mieli rację i że to jest właśnie cały Shane."
Myślę, że polski tytuł książki, "jeździec znikąd", dużo lepiej oddaje jejklimat niż samo "Shane". Jest to powieść psychologiczna, którą warto przeczyta
Opublikowano dnia:
października 24, 2006
Więcej recenzji na temat Jeździec znikąd