Posiąść umiejętność... zaklinania. Przywrócić spokój chorego umysłu zwierzęcia, zapanować nad instynktem danym przez naturę,
a następnie ukształtowanym ręką człowieka. Te predyspozycje zostały ofiarowane bohaterowi książki
Nicholasa Evansa - Zaklinacz koni. Dwie przyjaciółki połączone miłością do koni w mroźny poranek wyruszają na przejażdzkę. Tragiczny zbieg okoliczności rozdziela w okrutny sposób długoletnią przyjaźń. Pierwsza z dziewczynek, Judith, ginie na miejscu wraz ze swoim koniem, Grace udaje się jakimś cudem przeżyć, lecz traci w
wypadku nogę. Jej koń, Pielgrzym, zostaje zmasakrowany i wszystko przemawia za tym, że powinien zostać uśpiony.
Jednak życie pisze inny scenariusz. Matka Grace, kobieta niezależna, o wysokiej pozycji społecznej, uznawana często za wyrachowaną, przedkłada miłość do córki ponad wszystko i wyrusza wraz z nią i jej koniem w poszukiwaniu pomocy i utraconego sensu życia. Odnajdują ją na farmie Toma Bookera, człowieka, który nie roztrząsa przeszłości i nie doszukuje się winnych, lecz dzięki swym magicznym umiętnościom przywraca spokój nie tylko koniowi, lecz również rozdartym uczuciom matki i okaleczonej po wypadku psychice córki. W tle tych życiowych wydarzeń, ukazane zostało rodzące się uczucie głównych bohaterow, które umiera jednak śmiercią naturalną, pokonane przez konwenanse niepisanych ludzkich praw. W powieści przeplatają się fascynacje i uczucia ludzi, o bardzo różnym postrzeganiu świata, a ukazany instynkt wywodzącego się od tarpana i udomowionego konia wraz z malowniczymi krajobrazami, czyni tę książkę wyjątkową.