„Harry Potter i...” – tytuł, a raczej jego początek, znany wszystkim bodaj dzieciom i nastolatkom dzisiejszej rzeczywistości.
Tymczasem pozycja „Harry Potter i nasze dzieci” proponuje nam analizę i krytykę fenomenu „potteryzmu” wśród dzieci i rodziców oraz ewentualne przewartościowanie tego zjawiska.
Autorzy dokonują przeglądu bohaterów książek J.K. Rowling, ich naczelnych cech i wzorców, jakie stanowią dla młodego czytelnika cyklu. Przedstawiają również analizę gatunkową i próbę definicji potterowskiej „magii”.
Autorzy „Poradnika nie tylko dla rodziców” już od samego wstępu, próbującego oddzielić „potteromanię” od „potterofobii”, kierują nas w stronę obiektywnej oceny owej lektury, zwłaszcza w kontekście jej ogromnego wpływu na młodego czytelnika. Argumenty przedstawianych tez opierają na ogromnie zaskakujących nieraz przesłankach, czerpanych wprawdzie z cyklu książek o Harrym Potterze, ale pozornie nieprzystających do zapodawanego nam kontekstu. Dopiero spojrzenie na całą rzecz oczyma Śliwińskiego i Regiewicza pozwala odkryć zadziwiające fakty. Autorzy ostrzegają przed naiwnym postrzeganiem karykaturalnych nieraz portretów bohaterów, skrzywionym obrazem rzeczywistości, propagowanymi rzekomo przez Rowling postawami antyspołecznymi oraz – co zapewne dla obu panów najważniejsze – niszczącym wpływem lektury na tożsamość i osobowość odbiorcy.
Przeciętny czytelnik „Harry’ego Pottera” być może nie rozpozna nawet odmalowywanych w książce „Harry Potter i nasze dzieci” osób, wydarzeń i związków pomiędzy nimi a sobą. Jednak może właśnie dlatego powinien sięgnąć po tę lekturę, jako absolutnie niewiarygodne i odkrywcze spotkanie z ulubioną lekturą od zupełnie innej strony. Nikt przecież, patrząc spokojnie z boku, nie domyśliłby
się, że spokojny gajowy Hagrid ukrywa się w Zakazanym Lesie przed zakusami Śmierciożerców. A jednak... A jednak... Tak oto autorzy „Poradnika nie tylko dla rodziców” chcą się upewnić, że wiemy co czytamy. Oglądamy ich oczyma Hogwart, świat czarodziejów i ponure enklawy Mugoli, jakby odkrywając zupełnie nową rzeczywistość, istniejącą obok rowlingowskiej baśni. W końcu aż do ostatnich stron swojej książki Śliwiński i Regiewicz ciężko pracują, abyśmy mogli zdecydować, czy chcemy lekceważyć, czy towarzyszyć fenomenowi „Harry’ego Pottera”. A według nich, warto się nad tym dobrze zastanowić.