Wiele osób uważa„ Jadwigę" – balladę Bolesława Leśmiana za odrażający utwór o zoofilii i nekrofilii. A przecież tematem tej
poetyckiej opowieści, podobnie jak ballad romantycznych, są dwie największe tajemnice ludzkości: miłość i śmierć. Jadwiga jest utwoeem radosnym, choć mrocznym. Specyficzne metrum nadaje utworowi rytmiczność tańca, natomiast paralelizmy składniowe, zdrobnienia, dialektyzmy przywodzą na myśl przyśpiewki ludowe towarzyszące rytuałom weselnym.
W Leśmianowskiej balladzie cały świat pląsa w miłosnych zalotach, samotna jest jedynie Jadwiga. Jej pragnienie miłości jest tak wielkie, iż jest gotowa rzucić
się wilkom na pożarcie, byle doznać pieszczot „choćby nawet z potworem". Wypowiedziane w rozpaczy słowa nabierają mocy zaklęcia i pojawia się, nie potwór wprawdzie, ale stwór równie obrzydliwy - czerw „zwilgotniałym pyskiem czynny", który oferuje bohaterce swe pieszczoty.
W baśni królewna zmuszana jest do ślubu z potworem, w balladzie Leśmiana tęsknota za miłością i pieszczotą skłania Jadwigę do zgody na związek z monstrum. Zdaniem psychoanalityków wątek poślubienia potwora obrazuje lęk młodej dziewczyny przed aktem seksualnym, odwracając więc baśniowy motyw Leśmian wyeksponował zmysłowy i erotyczny charakter miłości bohaterów.
W dalszej części utworu Jadwiga zachowuje się jak panna młoda, która ma opuścić dom rodziców. Jeszcze chwila wahania, rzut oka na drogę, którą przyszła, spojrzenie w przeszłość, ale to tylko moment. Z tamtym światem i tamtym czasem nic już ją nie łączy. O ile pierwszy wers opisuje wahanie Jadwigi, to w drugim zawarta jest zdecydowana odpowiedź bohaterki na „oświadczyny" czerwia. Osobliwy konkurent, dziwaczne oświadczyny i niesamowita odpowiedź, przedziwna jest ta rozmowa kochanków, nie ma tu ani wyznań, ani obietnic, ani miłosnych przysiąg. Czerw proponuje Jadwidze pieszczoty, a ona zostaje z nim ze strachu przed swą samotnością.
Następna strofa przypomina opis nocy poślubnej. Jadwiga kładzie się obok czerwia na murawie, wsparłszy głowę o „kamiążek". Użycie zdrobnienia sprawia, że kamień na murawie zamienia się w poduszkę na łożu miłosnym. Jadwiga ofiarowuje czerwiowi siebie całą wraz ze łzami, pierścieniami i wstążkami. Dziewiczy wstyd w zachowaniu głównej bohaterki skontrastowany jest z jej odważnym wyznaniem miłosnych pragnień:„Owom – twoja! Pieść do syta! Nie szczędź w lesie mego ciała!Jam tu przyszła nie po to, bym się sama ostała..."Odrzucenie warkocza przez wiatr, to tak jak zdzieranie odzieży. "Ona była nieswoja, a on rad był i wesół".. „Być nieswoim" to przekształcenie związku frazeologicznego „czuć się nieswojo". Tak określa swój stan psychiczny człowiek, który po raz pierwszy znalazł się w nowej, nieznanej sytuacji. Jest niepewny siebie, zawstydzony, skrępowany. Tak właśnie czuje się młoda dziewczyna, kiedy po raz pierwszy stoi rozebrana przed kochankiem.
W prezentacji czerwia zostały wyeksponowane organy, które wiążą się z dotykiem: pysk i macki. Tym pyskiem się wgryza w „piersi wonne, jak dwa jabła" .Jabłka to symbole miłości, ale „jabła" to neologizm Leśmiana. W języku polskim formant –k- jest charakterystyczny dla zdrobnień rzeczowników rodzaju nijakiego. Słowo jabłko nie jest jednak zdrobnieniem, toteż odrzucenie cząstki –k- sprawia, że słowo „jabła" jest odbierane jako zgrubienie. Dzięki użyciu takiej formy wyrazu, piersi Jadwigi wydają się wielkie i ponętne.
Jabłko toczone przez robaka, to owoc zepsuty, toteż akt wgryzania się czerwia w wonne piersi Jadwigi zapowiada chorobę. To, co jest początkowo odbierane jako miłosna ekstaza, okazuje się zwiastunem
śmierci. Być może fabuła całej ballady została zbudowana na zasadzie żartu, zabawy językowej eufemistycznym określeniem końca ludzkiego bytu jako zjedzenia człowieka przez robaki? Motyw powiązań miłości i śmierci był bardzo częsty w literaturze Młodej Polski, ale Leśmian poszedł dalej. Jego robak w piersi „własił się" jak kot i „włudził". Użyte neologizmy, bardziej związane ze sferą mentalną niż z działaniem, mówią o coraz bliższym związku kochanków, nie tylko już fizycznym, ale i psychicznym.
Opisując miłość czerwia i Jadwigi narrator używa epitetu „niesyta", można to odebrać na dwa sposoby „niesyta" jako synonim słowa głodna, spragniona i drugie znaczenie to niezaspokojona erotycznie. Obydwa skojarzenia są uzasadnione, gdyż akt seksualny został tu opisany jak proces pożerania, czerw zjada Jadwigę.
Ta miłość przekracza granice życia i śmierci, otwiera również wrota prawdy. Śmierć to nie koniec, lecz transformacja. Inna jest to jednak przemiana od tej, o której mówi religia chrześcijańska, to co pozostaje po śmierci z Jadwigi to nie dusza, lecz szkielet biały. To właśnie on zada pytanie o Boga i o niebo. Doświadczenie śmierci to odkrycie otchłani, to podstawowy akt miłosnego transu, „pogańskiego" mistycyzmu, w którym sens życia jest utożsamiony ze zmysłową rozkoszą. Połączenie aktu miłosnego i śmierci jest inicjacją, która daje Jadwidze szansę dotarcia do największych tajemnic świata, bytu i Boga. Jednak odpowiedzią na wszelkie pytania jest milczenie, gdyż wszystko jest tylko złudzeniem. Nie ma Boga, bo nie ma.
Teraz dopiero zaczyna się wesele. Rozradowany tańczy szkielet Jadwiżyn ubrany w swoją biel jak panna młoda w ślubną suknie. Zdaniem Leśmiana taniec jest najdoskonalszym sposobem mówienia o życiu i śmierci. Pląsy Jadwigi wyrażają również jej radość z odzyskanej wolności. Skoro Boga nie ma, więc nie ma nikogo, kto by mógł sprawować władzę. Zakończenie miłosnych przemian ekstatycznym danse macabre w nicości sugeruje między innymi pragnienie dotarcia do ostatecznej podstawy bytu. „Jadwiga" jest więc opowieścią o drodze do wiedzy poprzez miłość i śmierć. Ta wiedza właśnie daje wyzwolenie i poczucie tożsamości, stawia ponad ziemską hierarchią i zmysłową ułudą. To właśnie przejście przez bramy miłości i śmierci, poznanie prawdy o Bogu i człowieku nadaje sens życiu.
Kończę pracę, odkładam tomik wierszy na półkę z książkami, ale jeszcze długo będę słyszeć śmiech wirującej Jadwigi. To on właśnie decyduje o moim odbiorze tego utworu. Po tej wnikliwej lekturze zostanie mi tęsknota za czystym, spontanicznym, trochę rubasznym śmiechem, który wszystko podważa i wszystko tłumaczy.