Jest póżny wieczór , w zasadzie nawet jesienna noc , akcja rozgrywa
się w przycmentarnej kaplicy , wokół panuje ciemność
i cisza.
Guślarz nakazuje pogasić świece, pozasłaniać okna. Wzywa dusze przebywające w czyśćcu, mówi , że są oczekiwane, przygotowano dla nich ofiarę.W pierwszej kolejności zwraca
się do( lekkich duchów ) Pod sklepieniem pojaiwa się dwoje dzieci , dwa trzeboczące skrzydełkami aniołki.Pierwszy z nich , zwracając się do wiejskich kobiet , mówi , że jest Józiem , natomiast dziewczynka obok niego to Rózia. Oboje są w raju , niczego im tam nie brakuje , lecz dręczy ich nuda i trwoga o to , że mają zamkniętą drogę do nieba. Guślarz pyta: czego potrzebujecie ; by dostać się do nieba ? Aniołek odpowiada , iż niczego nie chce. Równocześnie żali się - całe jego życie było jedynie zabawą ,
nigdy nie pracował , nie zaznał trudu i goryczy. Tymczasem, według bożego rozkazu, kto nigdy nie doświadczył goryczy, nie może poznać słodyczy niebiańskiej. Guślarz i chór odprawiają dzieci, proszą, by zostawili ich w spokoju.Dają im na droge dwa ziarnka gorczycy, które mają zapewnić odpust, są symbolem cierpienia.
Następnie pojawia się dusza złego dziedzica.Wygląda strasznie, z głowy sypią mu się iskry, w ustach ma dym i błyskawice.Niegdyś był panem tej wioski, teraz jest dręczony przez krwiożercze ptaki, głodny.Musi błąkać się po ziemi, wspominająć dawne przewinienia.Zebranych na dziadach prosi o wodę i pożywienie.Chór nocnych ptaków przypomina, że był dziedzicem morzącym głodem swych poddanych, nie powinien zatem oczekiwać litości. Kruk, niegdyś pański sługa, wspomina, jak został pobity za zerwanie paru jabłek. Sowa, kobieta zamarzła z dzieckiem na drodze, została odpędzona od dworu, nie udzielono jej żadnej pomocy.Widmo samo przyznaje, że komuś, kto nigdy nie był człowiekiem, ludzie nie mogą pomóc.
Guślarz zapala świecące ziele. Pojawia się piękna dziewczyna w zwiewnej szacie.W jej oczach lśnią łzy.To pasterka Zosia. Biegnie przed nią baranek, nad nią leci motylek. Nigdy nie może ich dopędzić. Kiedyś była ( dziewczynką pustą ), odrzuciła zaloty chłopców, nie chciała iść za mąż. Umarła, nie znająć troski ani prawdziwego szczęścia, nikogo nie kochała.Teraz nie może wzbić się pod niebo ani dotknąć ziemi. Jej życzeniem jest właśnie ( dotknięcie ziemi ). Guślarz twierdzi, że latanie z wiatrem pasterki potrwa jeszcze dwa lata i dopiero wtedy stanie za niebieskim progiem.
Guślarz rzuca w kąt garść maku i soczewicy, nakazuje otworzyć drzwi, zapalić światło. Minęła już północ, ofiara skończona.Niespodziewanie zauważono jeszcze jedną marę. Zapadła się podłoga i powstało blade widmo z krwawiącą raną na piersi. Wpatrywało się w Pasterkę ( wyrażnie je rozpoznającą ), nic nie mówiło. Duch jedynie wskazywał ręką na serce. Nie odpowiadał na pytania Guślarza o to, czego potrzebuje. Pomimo wezwań nie chciał też odejść, nie odstraszały go żadne zaklęcia, nie pomogło skrapianie święconą wodą. Gdy wyprowadzono Pasterkę okazało się, że widmo postępuje za nią krok w krok.