Nowela "Mendel Gdański" jest wyrazem sprzeciwu Marii Konopnickiej przeciwko jakimkolwiek formom dyskryminacji mniejszości
narodowych. Jest ona poetką epoki pozytywistycznej i uważa, że społeczeństwo powinno być jak jeden organizm - współpracujący i żyjący ze sobą w harmonii. Nie znajduje w nim miejsca na jakiekolwiek spory i nieakceptację. W swojej noweli pt: "Mendel Gdański" przedstawia historię 67-letniego Żyda mieszkającego w Gdańsku. Starzec to doświadczony człowiek, który bardzo wiele przeszedł w swoim życiu. Wychował się w ubogiej żydowskiej rodzinie i jako piętnaste dziecko został nazwany Mędlem. Doskonale pamięta, że ojciec kochał go i jego rodzeństwo. Obecnie wychowuje dziesięcioletniego wnuczka i stara się go darzyć równie wielką miłością. Pragnie, zapewnić mu lepsze życie. Wspólnie spędzają długie wieczory odmawiając modlitwy, Kuba przy książkach a dziadek przy pracy.Mendel stara się żyć ze wszystkimi w zgodzie. Zna mieszkańców miasta i ich zwyczaje. Codziennie stojąc przed oknem przy swoim warsztacie obserwuje ulicę.
Pewnego dnia Jakub , bo tak na imię miał wnuczek, wrócił do domu zdyszany , bez nowej czapki.Pytany o powód przerażenia chłopiec wyznał iż uciekał przed kolegami oskarżającymi go i wytykającymi mu iż jest Żydem. Ta sytuacja rozzłościła i
jednocześnie zasmuciła starca. Wielokrotnie powtarzał wnuczkowi, żeby czuł się jak u "Siebie". Sam wrósł w ukochane miasto, czuł się jego częścią. Uważał się jednocześnie za Polaka i za Żyda. Gdy spotkał się z taką nieakcepacją poczuł ogromne rozżalenie.
Dziwiły go nastroje Polaków , nagła wrogość i niechęć , antysemickie hasła , jednocześnie jednak mówi : "Ludzie tego nie powiadaja. To
powiada wódka , to powiada szynk , to powiada złość i głupota , to powiada zły wiatr co wieje."
Następnego dnia, po niemiłym doświadczeniu wnuczka nastapiło coś jeszcze gorszego.
Pewien student ostrzegł Mendla, że grupa ludzi nadchodzi by "bić Żydów" i że musi uciekać ze swoim wnuczkiem. Jednak starzec odważnie i śmiało stanął w oknie, przeciwstawiając się fanatycznemu tłumowi, był dumny ze swego pochodzenia i żydowskich korzeni ,nie zamierzał ich ukrywać. Jeden z kamieni trafił wnuczka w głowę, raniąc go. Po pewnym czasie pijani ludzie, posłuchawszy ratującego sytuację studenta, rozeszli się. Stary Żyd wstrząśnięty był zajściem , " u mnie umarło to z czym ja się urodził , z czym ja 60 i 7 lat żył , z czym ja umierać myślał....Na , u mnie umarło serce do tego miasta..
Konopnicka poruszając problem tolerancji niezmiennie krytykuje podsycanie nienawiści do innych narodów, ukazuje harmonijne ich współżycie w codziennych miedzy ludzkich i sąsiedzkich stosunkach.
Porządnym ludziom, uczciwym należy się szacunek, prawo do odrębności ale jednocześnie poczucia wspólnoty z narodem.