Akt IIW nocy Artur i wuj rozmawiają z sobą i przygotowują
się do przeprowadzenia zmian.Eugeniusz melduje Arturowi,że zniósł wszystko ze strychu,co należało.Artur każe mu odejść,czuwać i być w pogotowiu.Wchodzi Ala,wezwana przez Artura,który zaczyna zachowywać się wobec niej dość natarczywie.Rozmawiają na temat stworzenia systemu wartości i Artur prponuje jej małżeństwo.Tłumaczy,że
ślub ich może być podstawą przywrócenia systemu wartości,który jest niezbędny"dla należytego funkcjonowania,tak jednostki,jak i społeczeństwa".Ma to być ślub tradycyjny z organami,orszakiem weselnym,w którym jego rodzice będą musieli wziąć udział na jego warunkach.Ojciec będzie musiał nareszcie pozapinać się.Ślub ten zmusi całą rodzinę do powrotu do dawnych tradycji.Artur mówi:"raz wzięci w formę już póżniej się z niej nie wydostaną"Następnie proponuje Ali,aby namyśliła się i dała mu odpowiedź,czy zgadza się na ślub.Ala wychodzi z salonu,a Artur,widząc,że Edek wszedł do sypialni Eleonory,wyciśga ojca z pokoju,informuje go,że matka zdradza go z Edkiem i pyta,dlaczego tolerujr go w domu.Ojciec odpowiada synowi,że Edek pomaga mu w ożywieniu wyobraźni i stwierdza,że swoboda seksualna,to pierwszy warunek wolności człowieka.Oburza się,gdy syn nazywa go pantoflarzem.Biegnie do drzwi sypialni żony,ale szybko zawraca z powrotem mówiąc:"załatwię to jutro".Wówczas syn wręcza mu rewolwer.Ten widząc intencję syna stwierdza,że jemu potrzebna jest tragedia,by przywrócić zasady,a nie obchodzi go to,że ojciec może pójść za to do więzienia.Wówczas Artur podkreśla,że tragedia to wielka i mocna forma.Następnie ojciec ostrożnie wchodzi do pokoju żony.Artur czeka w napięciu pod drzwiami.W końcu otwiera szybko drzwi sypialni matki i widzi,że wszyscy siedzą przy stole i grają w karty.Odbiera natychmiast ojcu broń,oznajmia zebranym koniec gry,przepędza rodzinę do salonu i terroryzuje ją rewolwerem przy pomocy wujka Eugeniusza.Na pytanie matki,co chcą z nim zrobić,Eugeniusz odpowiada:"Zrobimy z was z powrotem ludzi z zasadami".Wraca Ala i wyraża zgodę na ślub z Arturem.Ten zwraca się do babci z prośbą o błogosławieństwo,zaś Eugeniusz mówi:"żarty się skończyły,żartujecie już od pięćdziesięciu lat"."Zaręczyny jak za starych dobrych czasów.Albo błogosławisz,albo strzelam.Liczę do trzech".Eugenia udziela młodym błogosławieństwa.
Opublikowano dnia:
czerwca 12, 2006
Więcej recenzji na temat "Tango" Akt II