Wydarzenia, o których opowiada autor w tej części utworu, rozgrywały
się w cmentarnej kaplicy, w wieczór poprzedzający zaduszki.
Czytelnik jest świadkiem starego, sięgającego korzeniami do pogaństwa, obrzędu dziadów. We wstępie Mickiewicz po krótce objaśnia pochodzenie obrzędu. Pisze, iż zwyczaj ten obecny był w wierzeniach pogańskich, które następnie zostały inkulturowane do chrześcijaństwa. W trakcie dziadów żywi chcieli w miarę swoich możliwości pomóc zmarłym, dając im żywność i napoje, okazując przebaczenie i próbując zrozumieć ich wieczne cierpienia. Działo
się to pod osłoną nocy, na cmentarzu i w znajdującej się tam kaplicy. Mickiewicz wyznał, iż taka sceneria bardzo silnie pobudzała jego romantyczną wyobraźnię, zwłaszcza, że dziady zawierały dużą dawkę ludowej mądrości.
Zgromadzeniu przewodniczył
Guślarz, którego zadaniem było wywoływanie kolejnych duchów. Były to duchy tych ludzi, którzy nawet po śmierci nie zaznali spokoju i szczęścia wiecznego.
Na spotkanie z żywymi przybyły duchy lekkie – były to duchy dwójki dzieci. Choć nie popełniły one żadnej winy za życia, to jednak nie zaznały również cierpienia, żyły beztrosko i swobodnie. Tymczasem brak cierpienia w trakcie ziemskiego życia stanowił barierę dla życia wiecznego.
Guślarz, przed wywołaniem kolejnych duchów, zwracał się do nich określoną formułą:
Czego potrzebujesz duszyczko,
Żeby się dostać od nieba?W odpowiedzi duchy za każdym razem wyjaśniały, jaki jest cel ich zejścia na ziemię.
Dzieci opowiedziały, jak szczęśliwe było ich dzieciństwo, prosiły także o jedno malutkie ziarnko gorczycy – symbolizujące ziemską gorycz, której w ich życiu zabrakło. Dzieci odchodząc pozostawiły zebranym moralną przestrogę:
<...> według bożego rozkazu:
kto nie doznał goryczy ni razu,
ten nie dozna słodyczy w niebie.Zdanie to powtórzył chór, po czym Guślarz nakazał duchom odejść
A kto prośby nie posłucha,
W imię Ojca, Syna, Ducha.
Widzicie Pański krzyż?
Nie chcecie jadła, napoju,
Zostawcie nas w spokoju:
A kysz, a kysz!Te słowa również powtórzył chór. Następnie Starzec, tak jak mu kazał Guślarz, zapalił wódkę w kotle. W świetle buchających płomieni chór wykrzyczał:
Ciemno wszędzie, głucho wszędzie,
Co to będzie, co to będzie?Następnie przybył duch z kategorii najcięższej – towarzyszyła mu gromada ptactwa, czyli ludzkich dusz, które były z nim związane za życia. Kolejne ptaki – np. Kruk i Sowa – wypomniały zjawie, iż za życia nie zwracał uwagi na głód, nędzę i cierpienie swoich poddanych.
Nie znałeś litość, Panie!
<...> I my nie znajmy litości:
szarpajmy jadło na sztuki,
niechaj nagie świecą kości.Okazało się, iż zjawa była duchem okrutnego dziedzica, który zdawał sobie sprawę, iż nie miał żadnej szansy na doznanie nieba. Tymczasem towarzyszące mu ptactwo nie pozwoliło mu nawet na zebranie pożywienia, które otrzymał od żyjących. Chór stwierdził więc:
<...> kto nie był ni razu człowiekiem,
temu człowiek nic nie pomoże.Kolejnym duchem, który został wywołany przez Guślarza, był duch pasterki Zosi – duch pośredni. Nie umiała ona kochać, gardziła miłością i uczuciami. Guślarz opisał ją w ten sposób:
Na głowie ma kraśny wianek,
W ręku zielony badylek,
A przed nią bieży baranek,
A nad nią leci motylek.Duch Zosi błąkał się w strefie zawieszonej między życiem a śmiercią, niebem i ziemia. Chór wyznał, iż:
Kto nie dotknął ziemi ni razu,
Ten nigdy nie może być w niebie.Guślarz pocieszał dziewczynę, że za dwa lata jej dusza osiągnie wieczne szczęście i przestanie się tułać po zaświatach.
Nim duch Zosi zdołał się oddalić, pojawiło się tajemnicze Widmo. Wzrok ma "dziki i zasępiony", bez słowa wpatruje się w twarz dziewczyny., a "Od piersi aż do nóg sięga" "pąsowa wstęga". Guślarz wzywa, by Widmo objawiło czego mu potrzeba, duch jednak milczy i choć wypowiadane są zaklęcia - nie odchodzi również. Wreszcie Guślarz zwraca się do pasterki, która zachowuje się równie dziwnie: zdrętwiałą milczy i uśmiecha się. Kiedy , zgodnie z nakazem Guślarza, wyprowadzano dziewczynę z kaplicy, ta spoglądała na Widmo podążające krok w krok za nią.
');
}
var adc_i=adKontekst_
pola.length;
document.write(" ");
adKontekst_pola
=new Object();
adKontekst_pola.nazwa="adKontekst_"+adc_i;
adKontekst_pola.typ=3;
adKontekst_pola.r=1;
adKontekst_pola.c=1;
adKontekst_pola.x=160;
adKontekst_pola.y=125;
adKontekst_pola.paleta=new Object();
adKontekst_pola.paleta.kolor_tlo="#FFFFFF";
adKontekst_pola.paleta.kolor_tytul="#0000FF";
adKontekst_pola.paleta.kolor_opis="#000000";
adKontekst_pola.paleta.kolor_url="#FF6633";
adKontekst_pola.paleta.kolor_naglowek="#FFFFFF";
adKontekst_pola.nform=8;
//-->
Chór zakończył obrzęd stwierdzeniem:
Gdzie my za nią, on z nią wszędzie.
Co to będzie, co to będzie?