Księga 2 – Zamek
Narrator, opisując piękno krajobrazu rodzinnych stron, opisuje też swą tęsknotę za krajem lat dziecinnych.
Rano w dworku trwają przygotowania do
polowania i pogoni za zającem.
Już na dziedzińcu słychać myśliwskie okrzyki,
Wyprowadzają konie, zajeżdżają bryki,
Ledwie dziedziniec taką gromadę ogarnie,
Odezwały
się trąby, otworzono psiarnie;
Zgraja chartów, wypadłszy, wesoło skowycze;
Widząc rumaki szczwaczów, dojeżdżaczów smycze,
Psy jak szalone cwałem śmigają po dworze,
Potem biegą i kładą szyje na obroże:
Wszystko to bardzo dobre polowanie wróży;
Nareszcie Podkomorzy dał rozkaz podróży.
Hrabia zaś, człowiek bardzo romantyczny, zachwyca się widokiem ruin
zamku, przykrytych mgłą o poranku. Słucha też opowieści Gerwazego Rębajły, klucznika i stróża na zamku, który pamiętał budowlę jeszcze z czasów jej świetności. Namawia też Hrabiego, by nie ustępował w sporze, gdyż jest najbliższym żyjącym krewnym Horeszków i ma do zamku pełne prawa.
Gerwazy opowiedział też historię śmierci Stolnika Horeszki. Horeszka, bogaty szlachcic, miał córkę jedynaczkę. O jej rękę starał się Jacek Soplica, młodzieniec uroczy, ale jednocześnie nieco porywczy i nieustępliwy. Stolnik chętnie gościł go u siebie, a Jacek wkrótce zdobył serce Ewy Horeszkówny. Gdy już miał się oświadczyć podano mu wówczas czarną polewkę, co było jednoznaczne z odmową małżeństwa. Pewnego dnia zamek Stolnika, zwolennika Konstytucji 3 Maja, zostało toczony przez Moskali. Zapanowało wielkie zamieszanie i nagle padł strzał. Stolnik został śmiertelnie ranny, a jego zabójcą okazał się Jacek Soplica. Od tego momentu obie rodziny zaczęły żywić do siebie nienawiść.Po wysłuchaniu tej historii Hrabia obiecał, iż nie odda Soplicom zamku.
Tymczasem Hrabia zaczął podziwiać piękny sad i zmierzał w kierunku polujących. Wśród warzyw zauważył on piękną dziewczynę – Zosię.
Po polowaniu wszyscy wrócili do dworku, po czym wypito kawę i posilono się litewskimi wędlinami i zrazami.
Polowanie nie było zbytnio udane, bowiem zając uciekł do chłopskich grządek, a nie chciano ich niszczyć, więc pogoni zaniechano. Nie rozstrzygnięto też, który z myśliwskich psów jest lepszy.
Bo Asesor i Rejent, oba mówcy wielcy,
(...)Oba dobrze poszczuli, oba byli pewni
Zwycięstwa swoich chartów, gdy pośród równiny
Znalazł się zagon chłopskiej nie zżętej jarzyny;
Tam wpadł zając: już Kusy, już go Sokół imał,
Gdy Sędzia dojeżdżaczy na miedzy zatrzymał;
Musieli być posłuszni, chociaż w wielkim gniewie;
Psy powróciły same: i nikt pewnie nie wie,
Czy źwierz uszedł, czy wzięty; nikt zgadnąć nie zdoła,
Czy wpadł w paszczę Kusego, czyli też Sokoła,
Czyli obudwu razem: różnie sądzą strony
I spór na dalsze czasy trwał nie rozstrzygniony.Telimena natomiast chciała zrobić na Tadeuszu jak najlepsze wrażenie i przekonywała go, że nie są wcale blisko spokrewnieni. Opowiadała mu o swym pobycie w Petersburgu. Chcąc uniknąć kolejnej kłótni o psy, zaproponowała gościom grzybobranie, planując też, iż przy tej okazji pozna lepiej Tadeusza.
Więcej recenzji na temat Pan Tadeusz Ksiega 2