Po lekturze książek „Pan Ibrahim i kwiaty Koranu” oraz „Oskar i pani Róża” chętnie sięgnęłam do „Dziecka Noego”. Wiedziałam,
czego spodziewać
się po autorze wymienionych bestsellerów. Prosty styl, poruszanie spraw najważniejszych, rozmowy o Bogu, unikalna metaforyka, to wszystko znalazło się w każdym z nich.
Bohaterem i narratorem „Dziecka Noego” jest siedmioletni Joseph, syn belgijskich Żydów, który w 1942 roku został ukryty przez rodziców w szlacheckim domu hrabiny de Sully. Niestety kryjówka ta nie okazała się długotrwała, już po krótkim czasie mieszkanie odwiedzili gestapowcy. Z tego powodu pewnego dnia po Josepha przyjechał ksiądz Pons. Zawiózł chłopca rowerem do miasteczka Chemlay. Przez pierwsze kilka dni mały Żyd przebywał w domu mademoiselle Marcelle, zwanej „Psiakrew” z racji tego, że ze swobodą przeklinała jak, w tamtych czasach, mężczyzna. Kiedy Psiakrew wyrobiła już chłopcu fałszywe dokumenty na nazwisko Bertin zamiast Bernstein i nauczyła go opowiadać zmyślony życiorys, pojawił się ksiądz Pons i zaprowadził swojego nowego podopiecznego do Żółtej Willi, szkoły z internatem dla
chłopców, miejsca, gdzie Joseph miał spędzić następne trzy lata.
Tam już pierwszego dnia siedmiolatek poznaje swojego opiekuna Rudiego, szesnastolatka o dwóch lewych rękach, który stopniowo staje się jego najlepszym przyjacielem.
Na początku pobytu w szkole Joseph odkrywa tajemnicę ojca Pons: kolekcję rzeczy związanych z Judaizmem. Razem z kapłanem zagłębia się w lekturze Tory, podczas której poznaje zasady działania szkoły i ukrywania żydowskich chłopców tak, by inni o tym nie wiedzieli.
Opis pobytu chłopca w Żółtej Willi jest bardzo ciekawy, pojawiają się tam momenty zabawne, jak także pełne grozy i takie, przy których łza się w oku kręci. Poruszająca jest zwłaszcza scena, w której po tym, jak oficer Gestapo, nakrywszy chłopców w kąpieli, daruje im życie, ksiądz pada na kolana i zanosi się płaczem, a razem z nim dwunastu uratowanych maluchów.
Jednak napady żołnierzy są coraz bardziej natarczywe: aresztują oni madame Marcelle,
a w jej domu znajdują negatywy zdjęć wykonanych do fałszywych dokumentów żydowskich chłopców. Szkoła jest zagrożona, jednak jej opiekun radzi sobie z oficerem, obiecując, że przygotuje chłopców do podróży. Niemiec się nabiera, a wtedy ksiądz wprowadza w życie sprytny plan i razem z chłopcami ucieka do… krypty kaplicy znajdującej się na terenie szkoły. Tam przebywają aż do zakończenia wojny.
Później następuje opis działań księdza w celu znalezienia rodzin jego uczniów. Odnajdują się także rodzice Josepha. Chłopiec jest rozdarty, ponieważ czuje się związany bardziej z ojcem Pons niż z rodzicami. Jednak musi wrócić do Brukseli.
Odwiedza księdza jeszcze długo po zakończeniu wojny, aż do jego śmierci. Trwa także jego przyjaźń z Rudim. Przede wszystkim pamięta o przesłaniu przekazanym mu przez ojca Pons, najważniejszym przesłaniu tej książki: stara się ocalić od zapomnienia wszystko, czemu to grozi. Jest jak Noe, który ocalił zwierzęta podczas potopu.