Bill Harrigan to
Billy the Kid, znany bohater opowieści z Dzikiego Zachodu. Żył zaledwie 21 lat i zabił tyleż osób,
"nie licząc Meksykanów". Urodził się w 1859 w Nowym Jorku i tam spędził trzynaście lat życia. Należał do gangu "Bagienne Anioły", którego członkowie przemieszczali się kanałami ściekowymi i tam mieli swoje kryjówki. Na Zachód uciekł przed więzieniem, znał już jednak liczne modne wówczas opowieści o kowbojach i ich wyczynach. Trafia na pustynne tereny Nowego Meksyku. Jego pierwsza ofiara to Meksykanin, którego zastrzelił w tawernie. Człowiek ten budził strach swoją posturą i agresywnym sposobem bycia. Bill zabija go i śpi cała noc koło trupa. Zyskuje szacunek mężczyzn zgromadzonych w lokalu. Wkrótce czternastoletni Bill stał się powszechnie znany - dobrze strzelał, jeździł konno, kradł konie i bydło, był sprawnym przywódcą. Żywił głęboką pogardę dla Meksykanów (Harrigan był z pochodzenia Irlandczykiem). Prowadził swobodne, hulaszcze życie. Zabił wielu ludzi. Jego przyjacielem był Garret, szeryf, który go później zabił. Stało się to w Fort Summer, w upalny wieczór lipcowy 1880 roku.
Billy the Kid jechał konno ulicą miasteczka. Garret, siedzący w korytarzu przy otwartych drzwiach w fotelu bujanym, strzelił do jeźdźca dwukrotnie, raniąc go w brzuch. Ranny spadł z konia i konał długo na piaszczystej drodze.Gdy zmarł, podeszli ukryci dotąd obserwatorzy, zabrali mu broń. Trupa ogolono, odświętnie ubrano i wystawiono w witrynie najlepszego sklepu. Przez trzy dni ludzie przybywali z daleka, żeby obejrzeć ciało Billy the Kida. Upał sprawił, że zwłoki, mimo użycia szminki, zniekształciły się. Czwartego dnia je pochowano.