Trójka przyjaciół wygrywa pojedynek ze sztuczną inteligencją i uchodzi z życiem z zastawionej pułapki. W konfrontacji z maszyną
zwycięzcą zostaje młody Eddie. Bohaterowie docierają do Topeki we współczesnej Ameryce, zniszczonej i zdziesiątkowanej przez epidemię zabójczej grypy. Roland decyduje się opowiedzieć współtowarzyszom o swojej młodości, o walce, po
której stał się prawdziwym rewolwerowcem. Wspomina pierwszą wielką miłość - Susan Delgado. W jego historii pojawia się czarownica przechowująca tajemniczą kryształową kulę, dzięki której osoby obdarzone magicznymi zdolnościami mogą oglądać wydarzenia dziejące się z dala od nich. Jaki jest
przepis na połączenie fascynujących motywów w jedną niesamowitą powieść? Nie wiem. Nie rozmawiałem ze Stephenem Kingiem a i on też tego nikomu nie zdradza. Może i dobrze? Co by się działo, gdyby każdy popełniający jakąś twórczość znał ten przepis? Jedno z pewnością - nie można byłoby pomyśleć o Kingu i jego „Mrocznej Wieży”