Trzej młodzi detektywi-amatorzy z amerykańskiego miasteczka Rocky Beach postanawiają poważnie rozwinąć swoją karierę. Na
początek dzięki drobnemu podstępowi zawierają znajomość ze słynnym Alfredem Hitchcockiem i zawierają z nim umowę – jeżeli znajdą nawiedzone zamczysko, potrzebne reżyserowi do planowanego przedsięwzięcia filmowego, w zamian opisze on ich dochodzenie, przysparzając im niemałej reklamy.
Chłopcy natychmiast przystępują do poszukiwań, korzystając z prawa do korzystania przez trzydzieści dni z luksusowej limuzyny – taka usługa stanowiła nagrodę w konkursie wygranym przez Pierwszego Detektywa, Jupitera. Idealnym rozwiązaniem sprawy wydaje się być Zamek Grozy – dawna posiadłość aktora filmów niemych, Stephena Terrilla. Kłopot w tym, że miejsce to naprawdę wydaje się nawiedzone. Niejedna już osoba uciekła stamtąd w panice, nie potrafiąc nawet sprecyzować przyczyn swego obłędnego strachu. Wprawdzie tajemniczy opar, Niebieska Zjawa, samogrające organy i inne upiorne zjawiska mogłyby niejednego wystraszyć, ale Trzej Detektywi niełatwo dają się wyprowadzić z równowagi. Jednak po kilku chwilach pobytu w Zamku Grozy i oni – chcąc nie chcąc – w totalnym przerażeniu wybiegają na zewnątrz, jakby goniły ich duchy. Jupiter nie daje za wygraną, nawet mimo tajemniczych ostrzeżeń i pogróżek, które zaczynają otrzymywać chłopcy – nawet prowokuje go to do działania, bo przecież duchy nie są w stanie telefonicznie grozić ludziom, a nikt z dotychczasowych intruzów nie był z zamku tak energicznie wypłaszany. Detektyw wietrzy więc w tym udział istot jak najbardziej materialnych – i jak zwykle się nie myli. Dochodzenie prowadzi najpierw do
dawnego przyjaciela Terrilla, zwanego Szeptaczem – obecnie hodowcy papug. W końcu chłopcy zapuszczają się w zakazane zakamarki Zamku Grozy i trafiają w ręce tajemniczego gangu przemytników – w jego skład wchodzą Arabowie, Azjata, Angielka i ponura Cyganka. Nawet jednak w obliczu nie byle jakich gróźb Pierwszy Detektyw nie traci opanowania – demaskuje w sprytnie zmieniających kostiumy postaciach Szeptacza i jego przyjaciela i sąsiada, dawnego filmowego charakteryzatora. Obaj przyznają się do sztuczek i wypłaszania ludzi z zamku, wyjaśniają jednak także swoje motywy. Otóż tajemniczy Szeptacz jest w rzeczywistości samym Stephenem Terrillem, który upozorował własną śmierć i stosował rozmaite wybiegi, aby jego ukochany zamek nie wpadł w obce ręce. Jupiter nie tylko nie chce oddawać aktora w ręce policji, ale nawet podpowiada mu doskonałą metodę na spłacenie długów i zatrzymanie zamku. Cała historia znajduje zaś wielkie uznanie Alfreda Hitchcocka, mimo iż Zamek Grozy okazał się nawiedzony tylko przez żywego człowieka.