Do tej kwestii ustosunkowuje się Mickiewicz w drugiej scenie III części
"Dziadów". W I części "Wielkiej Improwizacji" Konrad opisuje się jako
genialnego, obdarzonego nadprzyrodzoną mocą poetę. Widzimy samotnego
więźnia z szalonym obliczem, w głębi zaś pojawiają się postacie
metafizyczne prowadzące walkę o duszę bohatera. Autor dotyka kwestii
bariery międzyludzkiego porozumienia zawartej w istocie języka. Konrad
odkrywa, że język nie zawsze prowadzi do porozumienia. Manifestuje
poczucie własnej dumy poetyckiej. Jedynym godnym jego słuchaczem może
być sam Bóg - poezja daje poczucie nieśmiertelności, poetycki akt
stwórczy przyrównuje Konrad do boskiego aktu stworzenia. Poeta wyznaje
w monologu, że doznaje chwili uniesienia co daje mu moc do rozmowy ze
Stwórcą. Konrad wspomina dzieje swojej nieszczęśliwej miłości,
przyrównuje ją do boskiej miłości do ludzi. Miłość, którą żywił Konrad
do kobiety zmieniła się - stała się miłością do narodu. W imieniu
narodu chce poeta rozmawiać z Bogiem. Żąda od niego władzy nad ludźmi.
Gdyby ją miał stworzyłby świat szczęśliwszy. Porozumienia z Nim należy szukać na
drodze rozumu, a nie uczucia. Konrad przeżywa bardzo charakterystyczny
dylemat religijny - nie może pogodzić wizji Boga z tym, co widzi w
świecie - okrucieństwem, przemocą, niesprawiedliwością. Próbuje
utożsamić się z własną ojczyzną. Występuje w jej imieniu wobec Boga
pytając, czemu skazał ją na los hiobowy. Milczenie Boga budzi w nim
gniew coraz większy - oskarża Go o tyranię. W świetle następnej sceny
okazuje się, że Konrad motywowany jest diabłem.
Scena III jest sceną egzorcyzmów. W jej toku dowiadujemy się jak
wypędza się złego ducha. W celi znajduje się omdlały więzień, na jego
przeciw staje sługa boży - ksiądz Piotr, który podejmuje walkę o jego
duszę z Szatanem. Walczy modlitwą, osobistą ofiarą - bierze na siebie
winy Konrada. Wywiązuje się rozmowa pomiędzy księdzem a diabłem. Diabeł
mówi kim jest - przedstawia się jako Wolter. W ten sposób autor mówi,
że grzech pychy jest grzechem rozumu. Zakończenie sceny przedstawia sąd
boży nad Konradem - winy zostają mu odpuszczone, gdyż szanował imię
Matki Bożej, a jego grzech wypływał z miłości do narodu.
Scena IV jest pierwszą sceną mistyczną utworu. Dzieje się w domu
wiejskim pod Lwowem. Jej mistyka polega na duchowym, intelektualnym
zjednoczeniu ze Stwórcą. Mickiewicz sięgnął do św. Jana od krzyża i św. Teresy. Widzimy
Ewę modlącą się za więźniów litewskich, a przede wszystkim Konrada.
Dzięki jej modlitwie wstawienniczej ksiądz Piotr pokona złego ducha.
Ewa w widzeniu obcuje z Matką bożą i Dzieciątkiem. Występują tu dwa
motywy symboliczne - lilia - symbol niewinności, czystości, dziewictwa
oraz róża - symbol modlitwy. Scena ukazuje niewinność, czystość, piękno
duszy człowieka prawego, radość obcowania z Bogiem oraz drogi
prowadzące do tego obcowania - modlitwę.
Scenę V otwiera modlitwa księdza Piotra - wyznaje on pokorę i
marność. Otrzymuje ten dar, którego doświadczenie nie było dane
pysznemu, dumnemu Konradowi. Bóg objawia księdzu Piotrowi tajemnice
historii. W pierwszej części przedstawiony jest los narodu polskiego, w
drugiej obraz męki pańskiej - historia narodu zostaje ukazana w
kategoriach męki krzyżowej Chrystusa. Tłum Żydów szydzących z Jezusa to
narody Europy, Chrystus był przybity
w trzech miejscach - trzech jest zaborców. . Tym, kto naprawdę
wyzwoli naród polski będzie ten kto zjednoczy różne nurty narodowe
istniejące na polskiej ziemi. Pogląd wyrażony przez Adama Mickiewicza
określa się mianem mesjanizmu. Powiedział on ,że niewinna ofiara
narodowa przyniesie narodom Europy wolność. Pragnął nauczyć postrzegać
historię narodu w kategoriach ewangelicznych - cierpienie i klęska mają
sens i godność.
Chciał by Polacy przeżywali historię w duchu religijnej
wolności. Udało się Mickiewiczowi stworzyć doskonały wzór zachowań
ludowych, dzięki którym naród w trudnych chwilach mógł zachować
tożsamość.
Scena VI jest drugą sceną mistyczną - rozładowuje atmosferę. Mickiewicz
daje odpocząć czytelnikom. Scena ma charakter groteskowy - pokazane
jest obcowanie człowieka z diabłem - Senator za życia dostał się we
władanie sił piekielnych.
Scena VII jest charakterystyką społeczeństwa polskiego, a dokładnie
środowiska kongresowego. W czasie gdy cierpią polscy patrioci,
kongresowcy bawią się i hulają. Autor dzieli towarzystwo na stolikowe -
urzędnicy carscy, generałowie, damy. Prowadzą oni błahe rozmowy w
języku francuskim - mówią, że gdy wyjechał Senator, bez niego nie
odbędzie się żaden wspaniały bal. Drugą grupę stanowi młodzież i dwóch
starych Polaków, pamiętających jeszcze czasy wolności. Stoją przy
drzwiach i rozmawiają o prześladowaniach na Litwie. Stary Litwin
opowiada historię Cichowskiego, więzionego przez Rosjan i
doprowadzonego do obłędu. Literat IV, prawdopodobnie
Brodziński, uważa, że opisywanie okrucieństwa kłóci się z łagodnością
słowiańską Polaków. Scenę zamyka kwestia Wysockiego. Mówi on, że elita
narodu jest plugawa, prawdziwe wartości narodu ukryte są w ludziach
prostych. Rzeczywistą głębią narodu jest jego lud.
Scena VII to rozbudowana charakterystyka Nowosilcowa, rosyjskiej władzy
na terenach polskich i struktury rosyjskiego społeczeństwa. Senatora
otaczają polscy zausznicy. Domaga się on od nich, by przykręcili śruby
i prowadzili ostrzej śledztwo by dało zauważalne efekty. Na audiencję
dostaje się matka Rollison - jest wdową, kobitą niewidomą. Dowiedziała
się, że jej syn jest torturowany i prosi o litość dla niego. Senator
szydzi z niej i choć obiecuje interwencję, wydaje rozkaz aresztowania
jej. Ojczym Słowackiego podpowiada jak pozbyć się Rollisona - wystarczy
otworzyć okno celi, a ten, opętany, sam wyskoczy. Przesłuchiwany jest
ksiądz Piotr, to on powiedział matce o Rollisonie, zapowiada oprawcom
rychłą karę bożą. Scena ma charakter
groteskowy - autor szydzi z rosyjskiej struktury społecznej. W Rosji
utrzymywano dozgonne tytuły decydujące o pozycji społecznej. Tany
urzędników przerywa pani Rollison - oskarża Senatora o zabicie syna.
Ksiądz Piotr informuje niewiastę, że jej syn żyje, jest tylko ciężko
ranny. Zebrani dowiadują się, że piorun spalił Doktora wraz ze
wszystkimi srebrnikami. Ksiądz przytacza dwie przypowieści - Bóg często
odkłada karę, by ta później była sroższa (teologia wg A. M.). Scenę
zamyka rozmowa księdza Piotra z Konradem - wywożą go na zesłanie.
Zawarta jest tu sugestia, że na zesłaniu Konrad uzyska wielkość
duchową.
Scena IX zamyka III część "Dziadów". Autor nawiązuje do II i IV części
- trup Doktora chce uwolnić się od palących srebrników, a Bajkow cierpi
od rozpusty. Scenę zamyka widzenie - Guślarz ukazuje, że symbolami
cierpień Konrada są plamy krwi na czole i piersi.