Narrator gromadził różne osobliwości.Była wśród nich kamizelka, stara zniszczona którą kupił od żydowskigo handlarza.Należał
niegdyś do mężczyzny mieszkającego wraz z żoną w bliskim sąsiedztwie.Ci ludzie sprowadzili się do kamienicy na początku kwietnia żyli ubogo ale szczęsliwie.On był cięzko pracującym drobnym urzędnikiem żona zajmowała się szyciem.W lipcu mężczyzna niespodziewanie zachorował dostał silnego krwotoku.Wezwany lekarz nie
chciał powiedzieć całej prawdy
kobieta wszelkimi sposobami pocieszała męża czującego się coraz gorzej z trudem ubierającego się wstającego z łóżka od wielu dni pozostającego w domu nie chodzącego do biura.Bohaterom powodziło się źle pomimo ciężkiej pracy żony.Urzędnik ufał jej bezgranicznie wciąż byli czułym kochającym się małżeństwem.Mężczyzna chciał wierzyć w wyzdrowienie i nie zamierzałmartwić żony.Dlatego też stale przesuwał sprzączke na pasku kamizelki co ukrywało w jegi mniemaniu szybkie chudnięcie.Natomiast kobieta by dodać mężowi otuchy, każdego dnia skracała pasek.W ten sposób kierowani miłością pocieszali się wzajemnie aż do samej śmierci cierpiącego na grużlice urzędnika.