Zaczyna się
znowu gonitwa do „steru”,
Kto będzie rządził w dawnym PRL – u.
Bo były czasy Władysława Gomułki,
I w sklepie nabyłeś salceson i bułki.
Potem przyszła "gierkowska" era.
Mówił nam Edek
-„Jak pomożecie, to lepiej żyć będziecie”.
Polacy Edkowi zaufali i po kieszeni dostali.
Kiedy Lechu przez mur stoczni skoczył,
Znowu Polaków słowami zauroczył.
Poszli
więc za nim na ulice – po wolny kraj,
Płacili drogo,
lała się krew, gasło młode życie...
Wkroczyło więc wojsko – wybiła godzina
- kiedy źle widział
syn ojca, a ojciec syna.
Jaruzelski więc „Wroną” rządzić
Zaczyna,
Chwała Wojtkowi za to, że pogodził się syn i tato.
Usiedli więc wszyscy razem do "stołu".
Komuna upadła, miało być lepiej,
Bo „ster” przejął Lechu.
Lecz nam ciągle nie było do śmiechu.
Nastała wtedy „skwaśniała” era,
To Kościół na to brała cholera.
Pojął, że władza się z rąk wymyka.
Wynalazł wiec ojca Rydzyka.
Ojciec „Dyrektor” rządzi więc
krajem,
Wszystkich z ambony łaje i obraża,
Zamiast nas łączyć, nienawiść pomnaża.
- A później?
Później to krajem rządziły „Kaczory”
- I co?
I znów mieliśmy
wybory.
Opublikowano dnia:
marca 09, 2008
Więcej recenzji na temat Były wybory... (wiersz)