"Przeprosiny Boga" to wiersz pochodzący z ostatniego, wydanego w roku śmierci Kasprowicza (1926) tomiku "Mój świat"
(podtytuł "Pieśni na gęśliczki i malowanki na szkle").Opowiada o dwóch staruszkach, traktujących Boga jak przyjaciela, z którym można pograć w karty czy pójść "na jednego". Sielankę tych stosunków bosko-ludzkich przerywa wypowiedź jakiegoś cepra (a więc staruszkowie to górale), który beszta prostych ludzi za pospolitowanie Stwórcy, którego miejsce jest przecież w świątyni, a nie w zwyczajnej "chłopskiej chałupie". Trudno staruszkom nie uznać racji krytyka, gdyż w chwili, gdy usłyszeli jego karcącą wypowiedź odnieśli wrażenie, że Bóg rzeczywiście opuścił ich dom. Zmartwieni i zasmuceni postanowili odbyć pokutę, przepraszając Pana, za nadmierną z nim poufałość. Jeden wymyślił, że pójdzie myć nogi "dwunastu dziadom" w Wielki Czwartek lub Piątek, drugi na podobieństwo Szymona Słupnika zamierza stać siedem lat na słupie. Wyruszają więc w podróż. Niepostrzeżenie do ich wędrówki przyłącza się ktoś trzeci. Podczas postoju na odpoczynek nieznany wędrowiec pyta staruszków, co porabiają. Odpowiadają, że szukają Pana Boga, który ich opuścił. Dają też wyraz swemu zwątpieniu w sens tej podróży i w to, czy kiedykolwiek Boga odnajdą. Wówczas nieznajomy, klepiąc ich po ramieniu, proponuje im "Wracajmy, staruszkowie!" Dopiero wtedy otwierają sie im oczy i poznają, że Bóg towarzyszył im przez cały czas. Dopiero teraz jest im naprawdę przykro, że w niego zwątpili.Ten piękny i wzruszający wiersz pokazuje jak bardzo zmieniła się
postawa poety od czasu przerażającego i gniewnego "Dies Irae". Mściwego i karzącego Boga z ekspresjonistycznej fazy twórczości poety zastępuje Bóg-przyjaciel, który pozwala w siebie wątpić i poszukiwać,i który w owych poszukiwaniach nie tylko człowiekowi towarzyszy, ale także pomaga. Postawa taka jest charakterystyczna dla schyłkowej fazy w wierszach poety - franciszkanizmu.