Sara Walter przeprowadziła sie właśnie do Los Angeles. Miała być sielanka - jej chłopak, Benjamin, obiecał, ze wkrótce do
niej dojedzie, ze razem zamieszkają...Nic z tego - szef nie chce go ''''wypuścić z rąk'''', na mieszkanie Sary w L. A. składał sie nie będzie, skoro tam nie mieszka... a wszelkie próby protestu, kończy zarzutem, ze Sara to ... pasożyt. Teraz jest zdana tylko i wyłącznie na siebie - opłaty, poszukiwanie
pracy... Szczęśliwym trafem
spotyka w restauracji Taylora - czarnoskórego homoseksualistę, którego ujmuje jej bezbronność i dziecinny wygląd. Taylor namawia Sarę do wynajęcia części mieszkania przebojowej i drapieżnej Tice, a także zapoznaje ją ze swoim kumplem, jak najbardziej heteroseksualnym Kitem. Sara spotyka dawno niewidzianą przyjaciółkę, znajduje pracę... i nie ma happy endu ;PBenjamin nie rezygnuje, Tika okazuje się jędzą, Kit to nie ideał, przyjaciółka ma własne problemy, a w pracy - szkoda gadać. Jak rozwikła sie ten węzeł gordyjski? przeczytajcie sami :)Dodam tylko, ze tytuł każdego rozdziału, a także tytuł książki to tytuły piosenek nieśmiertelnych The Doors. :)