Na początku noweli autor opisuje nam wygląd
kamizelki, która jest jedną z osobliwości w jego dziele.
Jej wyblakły kolor, przetarte i poplamione miejsca oraz brak guzików nie zwracają uwagi tak, jak ściągacze. Widzimy, że jeden z nich był niejednokrotnie skracany, a drugi na całej długości podziurkowany przez sprzączkę. Aktualny posiadacz nabył ją za cenę dużo wyższą, niż w rzeczywistości była warta. Jest ona bowiem pamiątką dla niego po byłych sąsiadach, których obserwował z okna pokoju. Ich przykra historia obejmuje kilka miesięcy. W kwietniu żyli jeszcze we troje: pan, pani i służąca, która parę miesięcy później, latem przeniosła się do bogatszych pracodawców. W październiku w mieszkaniu była już tylko pani, jej mąż zmarł chory na krwotok, a jedyną pamiątka była dla niej kamizelka. Pod koniec listopada sprzedała ją handlarzowi starzyzną, od którego odkupił ją narrator. Teraz, przyglądając się jej, wspomina swoich sąsiadów z naprzeciwka.
Sąsiad narratora pracował w biurze, a jego małżonka udzielała lekcji. Wieczorami on dorabiał pisaniem, a ona siedziała obok i szyła. W każdą niedzielę wychodzili na spacer i jadali obiad na mieście. Po lipcowym drobnym przeziębieniu pan dostał silnego krwotoku i stracił przytomność. Lekarz, który zbadał chorego, starał się uspokoić jego żonę, mówiąc, że to tylko katar. Zalecił więcej ruchu i mniej pracy kosztem dłuższego odpoczynku. Obiecywał szybki powrót do
zdrowia. Jego choroba jednak nie ustępowała. Mężczyzna przestał pracować, zmizerniał. Pani postanowiła więcej dorabiać,
by móc utrzymać dom. Wzięła dodatkowe lekcje i szycie.
Właściciel, mimo wciąż występujących objawów choroby, powoli zaczynał wierzyć, że wróci do zdrowia, pomagał mu też entuzjazm żony. Przyczyn osłabienia wypatrywał w podenerwowaniu lub nadchodzącej jesieni. Miernikiem jego choroby stała się kamizelka. Gdy była za luźna, oznaczało to pogarszanie stanu zdrowia, gdy była ciaśniejsza mogło to oznaczać, że właściciel powraca do zdrowia. Pewnego dnia wzruszony mąż przyszedł do żony i radośnie oświadczył, że oszukiwał. Przyznał, iż ściągał
pasek kamizelki, nie chcąc martwic jej stanem swojego zdrowia. Teraz jednak, gdy założył kamizelkę zmuszony był poluzować ściągacz. Do końca swojego życia nie dowiedział się prawdy o tym, że jego żona, by nie odejmować mu ostatnich resztek nadziei, codziennie skracała pasek jego kamizelki.
Narrator patrząc w niebo zastanawia się nad tym, czy małżonkowie kiedykolwiek się spotkają, by wyznać sobie sekret o kamizelce…
Więcej recenzji na temat Kamizelka