"Miasteczko Salem" jest jedną z najpoczytniejszych książek mistrza grozy...posądzanego o konszachty z diabłem...niesamowitego,
fantastycznego a tak
naprawdę to znacznie przereklamowanego Stephena Kinga. Pisarz ten jest swoistym fenomenem nie dzięki książkom uznawanym przez jego fanów za świetne,a które są zazwyczaj niczym nie wyróżniającymi się horrorami klasy B, lecz przez to, że zrobił tak oszałamiającą karierę, o którą w świecie książki wcale nie jest łatwo.Chwała mu za to i cześć...trochę to jednak smutne, że właśnie takie książki, jak "Miasteczko Salem" biją rekordy popularności. Nie znaczy to bynajmniej, że uważam tę książkę za coś zupełnie nie wartego uwagi. Tak nie jest. Czyta się ją całkiem przyjemnie podczas jazdy tramwajem...a sesja na kibelku z tą lekturą w ręku będzie jakże przyjemniejsza, niźli bez niej. Nawet, jeśli skończy się nam papier toaletowy, to nie będziemy w zupełnie beznadziejnym położeniu. A czy to nie jest ważne? Jestem surowy dla tej książki, ponieważ nie ma w niej nic zaskakującego.
Wszystko to już gdzieś było. Na dodatek podane w znaczeni lepszej oprawie. O ile do połowy czyta się to jeszcze nieźle, bo jest tam jeszcze jakaś tajemnica...nadzieja, że wypadki nie potoczą się tak, jak nam się wydaje, tak po jej przekroczeniu wszystko to pryska a czytelnik przewraca kartki już raczej z przyzwyczajenia niż ciekawości.No cóż..."Miasteczko Salem" nie za bardzo udało się Kingowi. Jednak pisarz ten ma w zanadrzu o wiele lepsze książki, po które naprawdę warto sięgnąć. Odłóż więc "Miasteczko Salem" jak najszybciej na półkę i zapytaj swojego sąsiada lub sąsiadkę (bo na pewno któreś z nich czyta książki Kinga) co by Tobie polecili:)