W opowiadaniu „Przygoda króla trefl” Herkules Poirot przeprowadza śledztwo na zlecenie księcia Mauretanii, którego narzeczona
– słynna aktorka - została wplątana w
morderstwo. Przebywała bowiem w domu niejakiego Reedburna, osobnika, który próbował ją szantażować, kiedy, wedle jej opisu, ktoś wdarł się do środka i uderzeniem w głowę zamordował gospodarza. Kobieta, jak potwierdzają świadkowie, w panice opuściła miejsce zbrodni, dobiegła do najbliższego domu, gdzie rodzina Oglanderów spędzała wieczór, grając w brydża, i zaalarmowała wszystkich dramatycznymi okrzykami. Zadaniem Poirota jest upewnić się, że cała sprawa pozostawia narzeczoną księcia całkowicie niewinną. Detektyw dokonuje wizji lokalnej, rozmawia z lekarzem i lokajem, z zainteresowaniem też odkrywa rzeźbione ozdoby w domu zmarłego, które mogłyby spowodować identyczne obrażenia, jak te, stwierdzone u Reedburna – gdyby ktoś wpadł na nie przypadkowo. Zmarłego znaleziono jednak w innej części pokoju – a dlaczego ktoś miałby pozorować
wypadek na morderstwo? Poirot odkrywa prawdę, gdy, przeglądając karty brydżowe Oglanderów, zauważa, że w talii brakuje króla trefl. Cała sprawa okazuje się całkiem prosta – Oglanderowie są rodziną aktorki i, chociaż wyparli się jej równie chętnie co ona ich, trzymli się razem w obliczu szantażu, jakiego próbował Reedburn. Brat bohaterki udał się z nią do jego domu i w którymś momencie uderzył szantażystę w twarz – ten zaś upadł na marmurową rzeźbę i zabił się. Aby ich udział nie wyszedł na jaw, młody Oglander upozorował wypadek na morderstwo i zaniósł omdlałą siostrę do własnego domu, gdzie rodzina wkrótce opracowała przekonywującą wersję zdarzeń. Poirot zwraca gospodyni króla trefl z uprzejmym zapewnieniem, że nikt nigdy nie pozna prawdy.