Zbigniew Herbert to poeta, który w prosty sposób mówi o swych głębokich
przemyśleniach, dotyczących wielu z nas. Stworzył
w tym celu postać
pana Cogito, który jest zwyczajnym człowiekiem, jednym z nas, ma
podwójny podbródek, odstające uszy, blisko osadzone oczy, niewysokie
czoło, które niewiele myśli./Pan Cogito obserwuje w lustrze swoją
twarz/. Nie jest doskonały, ma problemy, zadaje pytania o sens życia, o
granice moralności. Choć ponosi porażkę, idzie dalej, często bywa
bezsilny – dlatego jest nam bliski. Po raz pierwszy pan Cogito ujawnił
się w 1974 roku. Zbigniew Herbert przedstawia go jako człowieka, który
nie angażuje się w walkę z komunistami, nie strajkuje, nie konspiruje,
nie manifestuje. Sam próbuje określić swoją postawę, przezwyciężyć
swoją nijakość. Zastanawiał się, skąd się ona bierze, dlaczego tak
trudno z nią walczyć.
W wierszu pt. „O dwu nogach pana Cogito” poznajemy go, jako człowieka,
który idzie przez świat, ale nie wie, jak się zachować. Nie może się
zdecydować, co wypada, a co nie. Próbuje życia,
czasem górę biorą
przyjemności – bo któż jest na nie odporny? Czasem jednak potrafi z
nich świadomie zrezygnować. Raz zachowuje się jak prawdziwy bohater, a
czasem jak tchórz. Idzie przez świat zataczając się lekko – nigdy
prosto. I taka jest właśnie ludzka natura, niepoznana do końca nawet
przez nas samych. W wierszu „Pan Cogito a ruch myśli” poeta wypowiada
się na temat używania przez człowieka mózgu. Okazuje się, że większość
ludzi myśleć nie lubi, nie potrafi. Aktywność umysłowa jest ponad ich
siły, a korzystanie z mózgu to ciężka praca. Myśli, o których pisze
Herbert, są bezradne, leniwe. Czasem „dorwą się do rzeki cudzych
myśli”, ale potem zamierają. Są jak głodne czaple, nie umieją same
znaleźć pokarmu. Kiedyś, w młodości było inaczej, ale teraz „kręcą się
w kółko w poszukiwaniu ziaren”. Wiersz ma wydźwięk pesymistyczny,
dominują uczucia marazmu, smutku, przygnębienia, z których ciężko się
wyrwać. Taki nastrój opanowuje człowieka, któremu brakuje nadziei na
lepsze jutro.
W wierszu „Rozmyślania pana Cogito o odkupieniu” podmiot liryczny
zarzuca Bogu, że niepotrzebnie przysłał swego Syna na ten świat.
Pojednanie, dla którego Syn Boży przyszedł na świat, nie tak powinno
wyglądać. Ludzie nie zasłużyli na odkupienie, bo sami skazali Go na tę
śmierć. Jeszcze raz okazali się tchórzliwi, nikczemni, nie umieli
dostrzec w Nim przyjaciela. Był dla nas zbyt zwyczajny, był jednym z
nas, nawet bał się tak, jak my. Tacy już jesteśmy, nie potrafimy
przyjąć ofiary odkupienia. Człowiek pewnie wolałby, aby Bóg królował z
berłem śmierci – jak jakiś ziemski król.
Bohater wiersza „Pan Cogito
szuka rady” próżno wertuje encyklopedie,
słowniki, próżno poszukuje odpowiedzi na trudne pytania w opracowaniach
naukowych. Czuje się zagubiony pośród ogromu wiedzy. Ona nie da mu
pociechy. Ma nadzieję, że radę może uzyskać tylko w miejscu swego
dzieciństwa, dokąd nocą wędruje. Ale tam nie ma już nikogo, kogo znał,
komu ufał. Tamci ludzie, w Bracławiu, zagubili się wśród popiołów.
Człowiek potrzebuje swoich korzeni, oparcia w tradycjach, gdyż daje mu
to poczucie bezpieczeństwa.
Podsumowaniem całego zbioru wierszy jest "Przesłanie Pana Cogito", w
którym poeta zawarł swoisty dekalog postępowania człowieka żyjącego w
kraju zniewolonym przez komunizm. A oto, co radzi zwykłemu człowiekowi,
aby mógł zachować twarz: Idź przez życie wyprostowany, to znaczy z
godnością, mów zawsze prawdę, niezależnie od okoliczności, bądź
odważny, bo mówienie prawdy tego wymaga, nie toleruj zła, pogardzaj
ludźmi małymi, nie przebaczaj w cudzym imieniu, wystrzegaj się pychy,
kochaj innych, bądź wrażliwy, bądź wierny tradycji.
Poeta nie zgadza się na kompromis ze złem, nie chce przebaczać win w
czyimś imieniu, bo wie, jak wielkie były cierpienia ludzi
prześladowanych przez systemy totalitarne. Zachęca do czynu, mówi:
„wstań i idź”. Należy pamiętać, że wiersz ten powstał przed 1974
rokiem, kiedy to wielu światłych Polaków powoli traciło nadzieję na
wyzwolenie się spod sowieckiej zależności. Poeta zdawał sobie sprawę,
że tylko przestrzeganie zasad moralnych i poszanowanie tradycji
narodowej pozwoli Polakom zachować „postawę wyprostowaną”. Z tego też
powodu wskazywał, że nie wolno pozostawać obojętnym na obłudę i
przemoc, należy umieć odróżnić dobro od zła. Obowiązkiem człowieka jest
heroizm, walka. Widać tu, że poglądy pana Cogito ewoluują w stronę
postawy obywatelskiej.