Fundusze unijne i europejskie
Warszawa, 05.09.2005 Recenzja książki Anny Szymańskiej Fundusze Europejskie – czyli jak nie oszaleć w drodze po środki pomocowe UE Anna Szymańska
poprosiła mnie o recenzję swojej nowej książki. Byłem w przeddzień
urlopu. Wziąłem więc
lekturę ze sobą. Książka mnie wciągnęła, mimo że
funduszami zajmuję się zawodowo. Okazało się, że wiele mogłem sobie przypomnieć, wiele nauczyć się. Jest to wspaniała lektura
– zarówno
dla tych, którzy
są znawcami tematu i potrzebują głównie
repetytorium, jak i tych, którzy dopiero początkują w funduszach.Dla fachowców
jest to jedna z pierwszych pozycji na rynku na temat nowego okresu
programowania 2007-13. Przedstawione jest prawie wszystko, z czego
będzie można już wkrótce korzystać. A.
Szymańska słusznie zauważa i podkreśla szereg zagrożeń. Wśród nich
wymienia, że pisząc swoja książkę pięć miesięcy przed początkiem
pierwszej dla
Polski siedmiolatki w Unii nadal nie znamy jeszcze
szczegółów poszczególnych działań. Tym bardziej nie są znane procedury,
systemy oceny wniosków, bez których przyzwoity doradca nie zgodzi się
tworzyć dla swojego klienta projektu, pisać biznes planu (lub
odpowiednio studium wykonalności), wypełniać wniosku,
czy kompletować
dokumentację. Bo niby na podstawie czego? Przygotowanie dużego projektu
i aplikacji to często pół roku, albo rok pracy. A pierwszy stycznia
tuż, tuż. Pisząc
o zagrożeniach Autorka wspomina również, że w związku ze zbliżającymi
się wyborami boi się wymiany kadr w samorządach na niekoniecznie
bardziej kompetentne. Oby w tym miejscu nie miała racji... Początkujący
w funduszach powinni koniecznie zapoznać się z ta pozycją. Materia
dopłat unijnych wymaga zrozumienia prawa, znajomości procesów
gospodarczych oraz umiejętności poruszania się w tych obszarach.
Większość książek pisana jest dla fachowców, zakłada określoną wiedzę
uprzednią przed sięgnięciem po lekturę. Annie Szymańskiej udało się
napisać w sposób stosunkowo lekki o sprawach bardzo poważnych.
Pamiętajmy, że otrzymamy
około 90
miliardów euro na siedem lat. Jest to
około 360 miliardów złotych. Tymczasem nasz polski roczny budżet to
niewiele ponad 200 miliardów złotych. Zatem jest to dla nas wielka
szansa i zagrożenie zarazem. Niewykorzystanie tych środków to
zaprzepaszczenie historycznej szansy rozwojowej. Im więcej osób
zrozumie, jaka jest wewnętrzna mechanika, zasady rządzące funduszami,
tym lepiej. Autorka
nie ogranicza się jedynie do funduszy strukturalnych Unii Europejskiej.
Pisze również o Funduszu Spójności, Norweskim Mechanizmie Finansowym i
Mechanizmie Finansowym Europejskiego Obszaru Gospodarczego i
inicjatywach wspólnotowych. Podoba
mi się również, że Autorka często odwołuje się do obecnej perspektywy
(dla Polski jest to okres 2004-06, dla krajów piętnastki są to lata
2000-06), aby ułatwić czytelnikowi zrozumienie zachodzących procesów. Z
lektury dowiadujemy się na przykład, co było dotychczas Inicjatywą a
stało się Osią, co ułatwia zrozumienie, co to było, jest i będzie
Leader. Wydzielenie
niektórych tematów w postaci rozdziałów może być mylącym ułatwieniem.
Nie sądzę, aby osoba początkująca, szukająca jedynie np. środków dla
rolników po przeczytaniu rozdziału „Chłop potęgą jest...”, czy też
zainteresowany rybołówstwem - rozdziału „Ryby mają głos” – miała dobry
ogląd zagadnienia. W celu ułatwienia nam lektury Anna Szymańska nie
zaczyna klasycznie od EWWiS i traktatu rzymskiego z 1957 roku, lecz
przechodzi od razu do współczesności. Słowniczek trudnych wyrazów coraz
to znajduje się w tekście – czasami w miejscach z lekka nie
oczekiwanych. Dalekie jest to od formy pracy naukowej, lecz dokładnie o
to A. Szymańskiej chodziło. W ten sposób nie mamy w ręku encyklopedii,
czy słownika, lecz strawną lekturę. Aby w pełni skorzystać z wiedzy
przekazywanej przez Autorkę, należy pozycję po prostu przeczytać „od
dechy do dechy” i dopiero później wrócić do zagadnień bezpośrednio
interesujących czytelnika. Mnie ta książka sprawiła przyjemność. Tego i Wam życzę.
Więcej recenzji na temat Fundusze unijne i europejskie