Kultowa w Danii a u nas zupełnie nieznana
pisarka w pierwszej publikowanej po polsku powieści „Twarze" mierzy
się z własną chorobą psychiczną.
Bohaterka, pisarka, autorka książek dla
dzieci, mieszka z mężem i
trojgiem dzieci. Nagle staje się znana i doceniana, ale wystawiona w
ten sposób na widok publiczny, okupuje to stopniową wewnętrzną
dezintegracją: wydaje jej się, że cały świat spiskuje przeciwko
niej,
mąż z opiekunką do dzieci chcą ją wpędzić w psychozę w zmowie z
lekarzem, dzieci się od niej odsunęły etc. Nad wszystkim
zaczyna dominować halucynacja tytułowych twarzy - bohaterka niby widzi na
wskroś, ale zarazem traci kontakt w rzeczywistością, słyszy głosy,
podejmuje rozpaczliwą próbę samobójczą i ląduje w szpitalu
psychiatrycznym.Przyczyn należy szukać jednak we wcześniejszym okresie życia...Ditlevsen ukazała, jak nadwrażliwość połączona z wrodzoną nam
skłonnością do wzajemnego okrucieństwa, daje wybuchową mieszankę.
Nazwała własne lęki i odtworzyła wychodzenie z depresji, ale my jako
czytelnicy nie wiemy, gdzie kończy się prawda życia, a zaczyna
zmyślenie literatury. Odprawienie tych bolesnych egzorcyzmów było
konieczne, aby móc zedrzeć tytułową „twarz", zakłamującą prawdziwe ja.
Opublikowano dnia:
października 11, 2007
Więcej recenzji na temat Twarze