Tym razem pisarka pokazuje rysy na wyidealizowanym obrazie szwedzkiego
państwa opiekuńczego. Według niej Szwecja to państwo niemal kastowe,
gdzie wyższe i niższe klasy żyją w zamkniętych światach i nie stykają
się ze sobą. Chyba że, jak w nowej powieści, należą do jednej rodziny.
Siebie samą pisarka nazwała „rozpieszczoną księżniczką szwedzkiego
dobrobytu”, która przejrzała na oczy, kiedy w latach 80. zaczęła
pracować jako dziennikarka. Idealny system społeczny zaczął ujawniać
ciemne strony: wyszło na jaw chociażby to, że w latach 50. masowo
sterylizowano niepełnosprawnych umysłowo, a dotknięte taką
niepełnosprawnością „gorsze” dzieci zabierano rodzicom i umieszczano w
domach opieki. Prawda prawdą, ale czy można napisać o tym powieść bez
łopatologii i łatwizny emocjonalnej? Można, jak się okazało, oczywiście
jeśli nie opowiada się jedynie o tym.„
dom Augusty” rozgrywa się w robotniczym
świecie, w cieniu kopalni,
potem fabryki, od początku XX wieku aż po współczesność. Tytułowa
Augusta, wychowanka sierocińca, jest socjalistką, a jej rodzinę od
głodu ratują paczki od robotników radzieckich. Próbuje być też
działaczką, ale jej energia wypala się przez codzienność domowej biedy.
Ukrywa tajemnicę – niechęć do córki. I ten wzór obcej matki i samotnej
córki będzie się powtarzał aż po lata 90., aż po Alicję, historyka
sztuki i nastoletnią Andżelikę. W tym świecie bici biją, zranieni w
dzieciństwie ranią swoje dzieci – i tak bez końca. Co jeszcze łączy te
kobiety? Łatwowierne oddawanie się mężczyznom, utrata kontroli nad
swoim życiem. Jest tylko jedna sfera, w której mogą się zadomowić –
opowieści, które najpierw snuje Augusta, a potem jej następczynie. No i
dom, do którego uciekają. Axelsson splata plany powieści, miesza świat
realny i baśniowy. Robi to tak misternie, że można się zatracić, zejść
w sam środek narracji.
Opublikowano dnia:
października 07, 2007
Więcej recenzji na temat Dom Augusty