Akcja dramatu rozgrywa
się we wnętrzu dużego pokoju. Sporo tu różnych dość przypadkowych sprzętów: stół, krzesła, fotele, niewielkie stoliczki, staroświecki wózek dziecinny, melonik czy zakurzona suknia ślubna. Wszystko niechlujne.
Przy solidnym mieszczańskim stole z obrusem zsuniętym do połowy siedzą babcia Eugenia, jej brat, starszy pan o nienagannych manierach, Eugeniusz i podejrzany typ Edek. Ten ostatni udziela Eugeniuszowi lekcji karcianych manier. Całej scenie z niechęcią przygląda się świetnie prezentujący się student (najwyżej 25-letni), Artur.
Pierwszy spostrzega go Edek. Przerywa grę i zajmuje się przeglądaniem przyniesionego przez Artura podręcznika anatomii. Znajdujące się tam rysunki wywołują w nim coraz większe podniecenie i chichotliwe komentarze. Artur natomiast udziela ostrej reprymendy pozostałej dwójce. Babcię zapędza na stojący w głębi pokoju katafalk, z życzeniem aby pomyślała o wieczności, Eugeniuszowi nakłada na głowę klatkę na ptaki pozbawioną dna. Sam narzeka, że nie może żyć w takim świecie, mając na myśli niepoprawne zachowanie starszych osób, które ulegają prostackiej naturze Edka.
Zjawia się Eleonora, matka Artura. Nie rozumie niechęci syna do Edka, zdradzając przy okazji bliższą z nim zażyłość. „Ja sypiam z Edkiem od czasu do czasu" – mówi bez najmniejszego skrępowania. Artur po tym wyznaniu własnej matki jest zdruzgotany i popada w apatię. Eugeniusz wyzwala się wreszcie z ciążącej na jego głowie klatce i próbuje porozumieć się z Arturem, przekazując mu swoją niepochlebną opinię o Edku.
W tym momencie pojawia się Stomil, ojciec Artura. Zaspany, w piżamie, także zdradza przyjacielskie stosunki z Edkiem, co wywołuje w Arturze kolejny przypływ irytacji. Denerwuje go ogólny nieład, który panuje w pokoju: katafalk, stojący tam od śmierci dziadka, wózek nie sprzątnięty od jego dzieciństwa, suknia ślubna, która zamiast w szafie wisi na widoku. Stwierdza, że w takim otoczeniu nie można normalnie żyć, wręcz oddychać. Stomil z Eleonorą próbują bagatelizować zarzuty Artura. Powołują się na swoją młodość, kiedy toczyli walkę z konwenansami, niszczyli tradycję, rozbijali stare formy i tworzyli nowe zasady a wszystko to w imię ideału wszechogarniającej wolności i nadal przy tym obstają.
Artur zdecydowanie odrzuca to rozumowanie. Dowodzi, że świat stworzony w wyniku ich działań to jakiś bezład, gdzie nic nie funkcjonuje i wszystko jest dozwolone, gdzie istnieje tylko moralny przymus do niemoralności. Ma żal do rodziców, bo sam nie ma nawet prawa do buntu, gdyż upadły już wszystkie normy, przeciw którym można by się buntować. Stomil radzi mu, by zajął się sztuką, bo jego zdaniem, to jeszcze ostatnia dziedzina, która może dać satysfakcję. Dla Artura jest to droga całkowicie zamknięta – studiuje medycynę. Z rezygnacją bierze udział w przygotowaniach do kolejnego eksperymentu artystycznego ojca, w trakcie których wśród bezładnie porzuconych materii odkrywa zdumiony śpiącą kuzynkę, Alę. Artur wyraźnie się ożywia i rozpoczyna konwersację w „dobrym tonie". Kuzynka
jednak najwyraźniej jest znudzona. W tym czasie Stomil przeprowadza swój eksperyment teatralny. Jest dużo huku i bezsensu, co wywołuje krytyczne komentarze Eugeniusza i Edka.
Artur postanawia przystąpić do zdecydowanego działania. Wyrzuca wszystkich z pokoju oprócz Ali.
Akt drugi rozgrywa się w tej samej scenerii. Do siedzącego w samotności Artura podchodzi jego wuj Eugeniusz, meldując że zniósł ze strychu wszystko co się dało i prosił o dalsze rozkazy. Artur oddalił go jednak dość bezceremonialnie. Następnie wchodzi zaspana i roznegliżowana Ala. Artur szykuje się do zasadniczej rozmowy. Ponawia swe oświadczyny, Ala jednak pozostaje obojętna i nie zamierza poddawać się konwenansom. Sugeruje jednoznacznie, że chętnie pozostanie w wolnym związku. Artur chce zachowań uświęconych tradycją, aby zwalczyć tę bylejakość. Wykłada Ali swą filozofię wartości, ale w pewnym momencietraci panowanie nad sobą i chce wymusić na kuzynce pocałunek. Wchodzi Edek, który snuje się po domu bez celu, to sprawia, że Artur się wycofuje z swoich zamierzeń. Ala zarzuca mu, że jest zwykłym brutalem. On jednak tłumaczy się dość pokrętnie, że był to rodzaj ćwiczeń praktycznych z pragmatyki płci, mający dowieść istnienia brutalnej przemocy, z jaką świat mężczyzn traktuje kobiety, sam chce tę sytuację zmienić i przywrócić godność kobiecie. W związku z tym chce wziąć z kuzynką tradycyjny ślub, by przywrócić istniejącej rzeczywistości jakiś sens. Ala nadal jednak nie wykazuje zainteresowania tą ideą. W końcu nic nie ustalają.