Ze względu na wspomnieniowo- autobiograficzny charakter opowiadań, ich klimat może przywodzić na myśl
styl opowiadań Brunona Shultza. I nie chodzi mi tylko o postać ojca głównego bohatera, narratora, który w obu zbiorach opowiadań, (podobnie jak w przypadku Sklepów cynamonowych), był żydowskiego pochodzenia oraz wykonywał zawód komiwojażera... Co ciekawe, dla autora, Pavla Oty, wybitnego czeski komentatora sportowego, pisanie było swojego rodzaju terapią psychiatryczną po tym, jak nagle utracił równowagę wewnętrzną. Podczas zimowych igrzysk olimpijskich usłyszał głosy niemieckich kibiców, które przywołały bolesne wspomnienia z Oświęcimia i z czasów gdy drżał przed gestapo. Chory Pavel Ota uważał się za Chrystusa, palił wsie, rzekomo walcząc z diabłem.
Jednak w chwilach otrzeźwienia świadomy
swojej niemocy, postanowił uciekać w świat wspomnień z dzieciństwa. Niestety, w swojej walce o zdrowie Pavel Ota przegrał, pozostawił jednak trzy zbiory opowiadań, będących swoistą charakterystyką swego ojca, zapisem często humorystycznych, wspomnień z dzieciństwa oraz z sowizdrzalskiej młodości, którą spędził przemierzając ojczyste i oddając się zaszczepionej przez ojca pasji rybołówstwa.