Tym razem Arturo Perez-Reverte przenosi nas w nieodległą przeszłość. Przybliża nam postać
Teresy Mendozy,
która w latach dziewięćdziesiątych kontrolowała transfery narkotykowe na
Morzu Śródziemnym. Prasa okrzyknęła ją „
Królową Południa”. Reverte opowiada historię o zwykłej dziewczynie, która z czasem staje
się legendą w przestępczym świecie.
Poznajemy młodą Teresę, gdy mieszka w Meksyku, w stanie Sinaloa. Jej chłopak, brawurowy przemytnik, okazuje się nielojalny wobec swego szefa i wkrótce ginie w zasadzce. W czarno-białym świecie zarządzanym przez narkotykowych bossów, w którym życie traktuje się niczym towar, losy zdrajcy mają też podzielić jego bliscy. Teresa ucieka, próbując zastosować się do przyjacielskiej rady: „Postaraj się zagrzebać tak głęboko, żeby cię nikt nie znalazł”.
Okazuje się, że nie jest w stanie wprowadzić tej rady w życie. Wciąż ryzykuje, stawiając czoła coraz to nowym wyzwaniom. W
południowej Hiszpanii Teresa zyskuje zaufanie swojego szefa i zajmuje się finansami nielegalnych operacji. Później na własną rękę przemyca haszysz do spółki z przystojnym Galisyjczykiem. Po fiasku jednej z akcji trafia do więzienia, z którego wychodzi bogatsza o nowe kontakty i... zamiłowanie do literatury.
Władza, pieniądze, seks i śmierć, świat zdominowany i kontrolowany przez mężczyzn. „Królowa Południa” to
opowieść o kobiecie uciekającej przed rolą ofiary w rolę przywódcy. Wciągającą opowieść o bohaterce snują zarówno wrogowie, jak i przyjaciele Teresy, kreśląc niezwykle ciekawy obraz. Do ostatnich stron książki zastanawiamy się, jaki będzie koniec „Królowej Południa”.