Ono to początek. Początek życia nie tylko jego, ale również jego
matki, która przez dziewiętnaście lat żyła jakby na tym świecie nie istniała. Dziewięć miesięcy to czas, podczas którego nadrabia to, na co tak długo była ślepa. I niech nie wydaje
się nam, że ona odkrywa coś, co my znamy, bo czytając tę książkę szybko przekonamy się, że tego, co ta dziewczyna nauczyła się przez te kilka miesięcy, my nie nauczymy się być może nigdy. Czy łatwo nam
słuchać? Mówić, robić wokół siebie zamieszanie może tak, ale słuchać? Słuchać nie tylko słów, krzyków, próśb, ale słuchać spojrzeń, gestów i znaków. Rodzina Ewy jest, szczerym aż do bólu, przykładem ludzi,którzy nie reagują na inny sygnał niż ten dany dany w formie słowa. Okropną złość wywołuje lekceważący stosunek matki Ewy do miłości życia jej męża. Przykrywając pianino obrusem odgradza go od jego życia. Sprzedając go niszczy doszczętnie przeszłość męża. Nas do białej gorączki doprowadza bezradność i brak jakiegokolwiek sprzeciwu z jego strony, brak walki o swoje ja. Tę walkę podejmuje Ewa. To wsłuchiwanie się w każdy szelest liści, każdy krok to próba wsłuchania się w siebie, i jednocześnie zrozumienia tych wewnętrznych głosów, szumów i szelestów. Ono sprawia, że Ewa zauważa siebie, jest szalenie konsekwentna w swoim patrzeniu na świat, pierwotnym instynktem matki broni życia, które przemocą w niej zostało poczęte. Dziecko budzi w niej godność
kobiety, nie tej przypieczętowanej szybikiem obrączką na palcu, lecz godność kobiety matki, nie kobiety niezależnej i wyzwolonej pełniącej rolę samotnej matki, lecz kobiety świadomej swych uczuć i pragnień. Rozkwita ku miłości, nieświadoma w swych dążeniach, utwierdza nas w przekonaniu, że wygra i osiągnie cel.
Opublikowano dnia:
lipca 31, 2007
Więcej recenzji na temat Ono