Już w
Kronice Polskiej Galla Anonima mamy do czynienia z wyraźnie zarysowanym obrazem
Polski pierwotnej, na wpół legendarnej, a z całą pewnością wyidealizowanej. W tekście Anonima jest to kraina niemal opływająca mlekiem
i miodem, urodzajna, przyjazna człowiekowi, obdarowująca swych mieszkańców obfitością zwierzyny i płodów ziemi. Także obywatele tej krainy odznaczają
się niezwykłymi przymiotami. W czasie pokoju
są pracowici, uczynni, życzliwi wobec siebie, skorzy do wzajemnego pomagania sobie, zaś wtedy, gdy trzeba walczyć, odznaczają się wszelkimi cnotami rycerskimi, stanowiąc wzór średniowiecznych wojowników.
Wyidealizowany
obraz Polski i Polaków przedstawił także Jan Kochanowski w swojej
Pieśni Świętojańskiej
o Sobótce. Co prawda jest to wizja nieco ograniczona, bo skupiająca się tylko na ukazaniu wsi polskiej, ale można ją traktować jako kontynuację apoteozy Polski z dzieła Anonima. W pieśni Kochanowskiego pojawia się zatem niezwykła kraina, jasna i barwna, pełna radości, rozbrzmiewająca wesołym śpiewem, dająca poczucie swobody
i zadowolenia wszystkim, którzy ją zamieszkują. To swoista, polska arkadia. Każdy jest w
niej szczęśliwy, zna swoje obowiązki, każdą pracę wykonuje bez wysiłku, z przyjemnością, obserwując pożytki, jakie ona przynosi. Nie ma
w niej zła, niesprawiedliwości, kłótni i sporów, które zakłócały by harmonię w niej panującą. Młodzi szanują starszych, darzą ich szacunkiem, z kolei starzy są życzliwi młodemu pokoleniu, dbają o ich właściwe wychowanie, ich zdrowie moralne.
Arkadyjską wizję Polski i Polaków z całą pewnością możemy obserwować w dziele zdecydowanie bardziej współczesnym, a mianowicie w
Panu Tadeuszu Adama Mickiewicza. W ujęciu wieszcza ojczysty
kraj to cudowne miejsce, ujmujące prostotą i niezwykłością krajobrazu, to miejsce bliskie serce każdemu prawemu obywatelowi, do którego chce się „przenosić duszę utęsknioną”, o którym chce się pamiętać zawsze i w każdym zakątku świata. Ten wyśniony, cudowny kraj żyje w świadomości poety, przemawia do niego polami „malowanymi zbożem rozmaitem”, „gryką jak śnieg białą”, wzmacniając nostalgię w sercu emigranta.
Jednocześnie nie można oprzeć się wrażeniu, że cały
Pan Tadeusz to utwór poświęcony Polsce i Polakom.
W epopei Mickiewicza to kraj wyśniony, czasem jakby baśniowy, ujmujący swoim pięknem, urokliwy, przemawiający do poetyckiej wyobraźni. Życie w nim toczy się swoim biegiem, z dala od wielkich trosk i politycznych problemów Europy doby Napoleona (przynajmniej do czasu). Bohaterowie też są jacyś „inni”. Rycerscy, honorowi, może czasami naiwni, ale pełni godności, prawi, opatrzeni szeregiem wielu innych cech sarmackich, przypominają swoich przodków w czasach największej świetności. Nawet wtedy, gdy popełniają błędy, odnosi się wrażenie, że nie wynikają one ze złej woli, lecz raczej z pomyłki danego bohatera. Równocześnie czytając
Pana Tadeusza odnosi się wrażenie, że świat z opowieści Mickiewicza to już coraz bardziej odległa przeszłość, kontrastująca z obrazem Polski współczesnej autorowi
Konrada Wallenroda.