Na obiad do
pani Thiele przyszedł jej brat Robert i młody H.Ch. Andersen. Po obiedzie wszyscy zebrali
się w pokoju, by wypić kawę. Ida przyniosła czarny papier i nożyczki. Pan Andersen zręcznie wycinał z papieru coraz to inne figurki: koty, żołnierzy, tancerki, nawet całe widoczki.
Pan Robert pochwalił prace Andrsena.
Pisarz w odpowiedzi uznał, że zdolności odziedziczył po dziadku, który- zdziecinniały, niezbyt normalny pod względem psychicznym- wycinał z drzewa dziwne postacie i rozdawał je dzieciom. Dostawał za to od ich matek nieco żywności. Stanowiła ona ważną pomoc dla rodziny, bowiem Andersenowie żyli nadzwyczaj biednie. Mieszkali w maleńkim domku w Odensee. Ojciec pisarza był szewcem, matka praczką. Babcia umiała opowiadać najpiękniejsze bajki, których przyszły pisarz nasłuchał się w dzieciństwie.
Gdy Ida pokazała Andersenowi zwiędnięte kwiatki i zapytała, dlaczego opadły z nich płatki, pisarz opowiedział jej stosowną bajkę. Pani Thiele zdziwiła się, skąd Andersen zna takie historyjki. Uważała że powinien je zapisywać. Hans oświadczył , że część bajek zna jeszcze od babci, inne sam wymyśla, co przychodzi mu z dużą łatwością. Zauważył, że chętnie słuchają ich nie tylko dzieci ale i dorośli. Prawdziwe
bajki jakby same do niego przychodzą.
Nadszedł wieczór. Pan Andersen pożegnał sie, poszedł do ogrodu. Zawsze kochał przyrodę, śpiew ptaków. Zamyslona pani Thiele powiedziała:
Przecież to jest wielki poeta! .
Więcej recenzji na temat Rozmowa z Andersenem